statystyka
RSS
niedziela, 15 stycznia 2012
Patrząc na powietrze za oknem...
Popołudnie z niskim słońcem i srebrnoszarym niebem. Powietrze przezroczyste jest od mrozu. Jasnoszare dymy rozsnuwają się ponad dachami domów, a czarne gałęzie drzew medytują spokojem jak przy kadzidle...

Herbata w imbryku, zapach mandarynek, zimowe piosenki Stinga, czas na pobycie ze sobą tylko. Ostatnio źle było mi z ludźmi...

Delikatna ta niedziela, ciepła od blasku świec. Rozpuszczam się w niej...

Połowa miesiąca, a ja nie zamieszkałam jeszcze w nowym kalendarzu...

Nie czekam na zimę. Nie tęsknię za bielą w pejzażu. Zaczynam wypatrywać wiosny, choć do niej jeszcze tak długo. Tęsknię za zielenią, za miękkim powietrzem, za dniami w złotym słońcu, za nieupalnym ciepłem...

Potrzebuję przeczytać książkę w kilka godzin, bez odrywania się od niej. Co polecacie? :)
sobota, 14 stycznia 2012
Drobiazgi sobotnie...
Ku lepszemu idzie. Dzień zauważalnie dłuższy już i jaśniejszy. Słońce dziś pląsało w gałęziach drzew, niebieściło niebo, łagodziło zmrożone powietrze...

Trochę mnie tu nie było. W związku z końcem semestru miałam trochę dodatkowej pracy i sporo papierkowych zobowiązań. Od poniedziałku zaczynam ferie :)

Wczoraj rozebrałam choinkę, więc wysprzątałam dom, schowałam świąteczne dekoracje. Sobota zachęca do leniuchowania. W radiu staroświeckie piosenki, smutne nieco, ale idealnie wpisujące się w chwilę. A ta pachnie i smakuje herbatą czerwoną...

Czytam świat Hanny Kowalewskiej, ten z tomiku "Anna tłumaczy świat".
"Patrzę na czas
Wychodzi ze ślimaczej pułapki
Opuszcza skręconą przestrzeń
I biegnie w nieskończoność"

Za oknem czarna chusta nieba, pomarańczowe cekiny świateł latarń ulicznych, zatrważające melodie wiatru. Palę świeczki, ocieplam nimi oczy... 
czwartek, 05 stycznia 2012
Taka pora...
W szarawym niebie falbanki błękitu. Nieco jaśniej na świecie, deszcz zamilkł, wiatr jednak szaleje. Jesienna aura tej zimy, jesienne temperatury, jesienne smutki...

Wczoraj wciąż padający deszcz tak mnie przygnębiał, że miałam ochotę na żałosny płacz. Czułam, że jestem częścią tej okropnej pogody. Ale kiedy zabłysły światełka na choince, zamigotały ogniki świeczek, poturlały się dźwięki z ulubionych płyt, zawinięta w ciepło polarowego koca, nasiąkałam spokojem i lżej mi było. Smakowałam herbatę "Zimowy sekret" i czytałam pożyczone od koleżanki wspomnienia Danuty Wałęsy...

A nocą przyszedł wielki wiatr i jeszcze większy deszcz, zgasło światło, ale było mi już wszystko jedno, bo w cieple pościeli takie dźwięki wydają się być kojące...

Jestem już po lekcjach. Jestem sobie przy drugiej kawie i marcepanowym batoniku. Medytuję ciszą i domowym rajem. Słucham tego wielkiego wiatru i odwracam czas...
wtorek, 03 stycznia 2012
Drobiazgi...
Popołudnie w srebrnym szumie deszczu. Drobne krople błyszczą na szybach. Kapiące niebo jest takie szare, matowe, smutne. Zimny wiatr rozwija szale mroku. W cienkich strugach deszczu płoną złotym pomarańczem światła latarń...

We mnie pogodny spokój. Duszę roztapia mi Anna Maria ze swoją "Sobremesą". Dźwięki jak muślin przyjemnie dotykają. Jestem sobie przy blasku choinki, palę świeczuszki w domkach, raczę się doskonałością zielonej herbaty i mam takie poczucie, że ratuję minuty, będąc w nicniemuszeniu :)

W styczniu brakuje mi śniegu, odrobiny bieli, która rozjaśniłaby świat, dodała mu urody. Męczą mnie niepogody, wilgotne chłody, wiatry i deszcze...

Ciche tykanie zegara. Purpurowe płatki gwiazdy betlejemskiej. Śliwki w czekoladzie. Liściki od M. Miękkie myśli... 
sobota, 31 grudnia 2011
W ostatni dzień roku...
Ostatni dzień roku...
Domowo mija czas.
Życzę Wam, by każdy dzień nowego roku miał smak wina, za każdym razem innego :), by czas zwolnił, by zdrowie było i wszystko to, co szczęściem jest...
środa, 28 grudnia 2011
Drobiazgi...
Świat spowity w szarość, w woalce mżawki, w kokonie mgły. Nad dachami domów siwe dymy się snują. Jedyne barwy w krajobrazie to elewacje domów i dachy z czerwonej dachówki...

Święta minęły spokojnie, za spokojnie. Nie były z tych wymarzonych...

Poranek pachnie kawą i smakuje sernikiem z brzoskwiniami. Unikam lustra i wagi, i niestety objadam się. M. poszedł pobiegać, a ja ze sportów lubię najbardziej leżenie na kanapie :))

Ostatnie dni roku. Sama nie wiem, jaki był ten rok. Minął bardzo szybko i chyba więcej było w nim dobrego. Nie mam postanowień na nowy rok, zwykle i tak nie udaje mi się ich zrealizować :)

Choinka wciąż pachnie lasem. Cieszę się jej blaskiem, pozwalam się snuć muzyce z radia i zauważam powracającą magię :)
piątek, 23 grudnia 2011
"Życzeń i pragnień jak w kolędzie..."
"Powietrze aniołów pełne
a ich przejrzysty trzepot
jest jak natchnione ciepło
nad ognia złotą wełną"
             /K.K.Baczyński, "Promienie"/

        
         Wszystkim moim Czytelnikom życzę, by podczas tych niezwykłych dni był blisko Anioł Radości, Anioł Dzieciństwa, Anioł Przyjemności, Anioł Spokoju i Anioł Miłości...i jeszcze Anioł Pozytywnej Melancholii. Pięknych Świąt Bożego Narodzenia Wam życzę...
czwartek, 22 grudnia 2011
A magii brak...
Pierwszy dzień zimy. Wczoraj spadł pierwszy śnieg, rozjaśnił świat, ubielił świeżością, iskrzył w słońcu. Dziś drzewa ustrojone we frywolitki szadzi, zamglony pejzaż i wciąż piękna biel...

Poranne minuty mijają w zapachu kawy. Lasem pachnie choinka, już oprawiona, ale jeszcze nieubrana. Radio mi gra. Obudziłam się z bólem głowy, z dziwnym strachem pod naskórkiem, z resztkami snów, których nie umiem poskładać, z kłębkiem myśli, z żalem do świata...

Prozaicznie zaczynam dzień: tworzę listę tego, co trzeba jeszcze dokupić (koniecznie sól), pakuję prezenty, prasuję wykrochmalone wczoraj koronkowe gwiazdki, które zawisną na choince, obmyślam dekorację stołu. I mam wrażenie, że w tym roku jestem ze wszystkim opóźniona...

Czeka mnie dziś przyjemna wizyta u mojej pani fryzjerki, spotkanie z koleżanką. I postaram się mieć tylko dobre myśli...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33