Archiwum
statystyka
RSS
niedziela, 23 września 2018
Witając jesień...

Pierwszy dzień jesieni szary i deszczowy. I nagle pochłodniało. To już ten czas, kiedy czasoprzestrzeń złocę płomykami świec, zaparzam herbatę w imbryku, wyjmuję z pudełka świecące kule i układam na parapecie. To już ten czas, kiedy z lubością słucham płyt ze swoimi ulubionymi piosenkami i przypominam sobie fragment z "Muminków" ten o jesieni, kiedy Włóczykij poczuł, że czas ruszyć w drogę, a "przyjaciele, kiedy się zbudzą, powiedzą: Odszedł, widać jesień się zbliża"...

Wtedy jestem też trochę Włóczykijem, choć nie wybieram się w drogę :)

Niedziela mija mi domowo. Zaczęłam czytać "Kamerdynera", przygotowałam dobble ortograficzne dla klasy IV i grę z wykorzystaniem nakrętek, też do nauki ortografii. "Poloniści z pasją" na FB są kopalnią pomysłów, a przede wszystkim miejscem, gdzie spotykają się kreatywni, twórczy i dzielący się swoim doświadczeniem i pomysłami ludzie. Korzystam :)

Deszcz jest dziś jak milion dzwoneczków. Przyjemnie go obserwować, kiedy w domu ciepło i złociście. Znowu smakuje mi Lady Grey :)

Tak, to już ten czas jesiennych melancholii drobnych...

piątek, 21 września 2018
Drobiazgi

Za oknem wiatr i burza piaskowa. Zgasło światło. Korzystam z telefonu...

Zapaliłam świece. Złoci się czas. Niebo jest szarą chustą. Deszcz nie pada, a powinien. Suche jest powietrze i ziemia...

A przecież wrzesień trwa. I jesień tuż, tuż, powiewa swym szalem  z liści i drży woalkami babiego lata...

Cieszę się, że to już piątek tak bardzo, że nie przeszkadza mi brak światła. Dni są podobne do siebie. Tworzę tony dokumentów, sprawdzam pierwsze wypracowania i kartkówki. Przypominam sobie "Akademię Pana Kleksa " i "Szatana z siódmej klasy ". Na własną lekturę znajduję czas tuż przed snem i czytam zaledwie kilka kartek...

Piję kawę z maleńkiej filiżanki . Mam bukiet żółtych jesiennych róż...

I choć lato fruwa w powietrzu, poczyniłam jesienno -zimowe zakupy garderoby. Mam cudny płaszcz...

I czekam na przesyłkę z "Uchem igielnym "Myśliwskiego ...

wtorek, 11 września 2018
Września psalm...

Niskie, łagodne słońce, gasnący błękit nieba i falbanki pomarańczu, zaróżowionego fioletu. Pyłki światła wirujące w powietrzu, lekka poświata złota...

Popołudnie ledwie muśnięte muzyką, szept wiatru słyszany przez otwarte balkonu drzwi, ciepłe fluidy powietrza...

Złoci się wrzesień w płaszczu skrzydlatych liści. Coraz barwniejsze te liście, choć wiele z nich wciąż zieleni się rdzawo, bo jesień nieśmiało się zbliża, na palcach. A na ścieżkach więcej kasztanów w iglastych kubraczkach. Krzewy w baldachogronach kulistych jaskrawoczerwonych owoców wyglądają jak gorejące krzewy. W powietrzu słabo wyczuwalny zapach nostalgii...

Przyszły zamówione książki: "Kamerdyner", "W cieniu tamtych dni" i "Listy pachnące tymiankiem". To na czas wieczorów w świetle pyzatej lampy...

I czas herbaty się zaczął. Dom pachnie Earl Greyem, owocowym "Ogrodem miłości" i herbatą "Malina z pigwą"...

W Pepco zakupiłam cudne poszewki na poduszki, aksamitne, takie do przytulania, w kolorze butelkowej zieleni. Ślicznie się komponują z kolorem mojej sofy...

Dziennik elektroniczny ma coraz mniej tajemnic :) 

A popołudniową kawę wciąż jeszcze mogę wypić na balkonie. Dziś w towarzystwie nowego "Zwierciadła"...i mam już kalendarz na nowy rok...z mandalą :)

niedziela, 09 września 2018
Niedzieli czas...

Niedzielny poranek jest niebieskim niebem z kilkoma chmurkami w odcieniu waniliowej bieli, jest zapachem kawy, kolorem bukietu astrów, ciszą domu i spokojem...

Po tygodniu pracy wydaje mi się, że wakacje były bardzo dawno. Wpadłam w wir tworzenia dokumentacji, uczenia się dziennika elektronicznego, przyswajania różnych informacji a jedna ważniejsza od drugiej...

Uczniowie z podstawówki pełni zapału, chętni. Gimnazjaliści z trzecich klas, historycznych, bo przecież ostatnich, bez entuzjazmu, z przekonaniem, że nie warto się starać, bo i tak szkoła przestanie istnieć. Mówię, że jednak warto i że pracujemy jak zawsze...

Czwartoklasiści spędzają mi sen z powiek :) Są wdzięczni, chętni, bardzo nieporadni, z przyzwyczajeniami z młodszych klas. Wierzę, że powoli się siebie nauczymy, że będą nas cieszyć wspólne spotkania :)

Wczoraj z grupą pasjonatów czytałam "Przedwiośnie". Czytaliśmy wersję oryginalną i jestem zdania, że tylko taką należało czytać. W końcu autor tak napisał, więc nie należy go poprawiać, nawet jeżeli język jego powieści wydaje się być dziś nieco archaiczny...

A w powietrzu, choć wciąż upał, czuć już nieśmiałe nuty jesieni. A to liście się złocą, a to snują się smużki gorzkich dymów znad kartoflisk, a to gromady ptaków ćwiczą się w odlotach. I na ścieżkach brązowym spojrzeniem łypią piersze spadłe kasztany...

środa, 29 sierpnia 2018
Schyłek...

Zaróżowione niebo, kilka złotych smug, przecinki ptasich skrzydeł, zaokienna cisza. I tak...sierpniowe popołudnia pachną już wczesną jesienią...

Dopiero dziś zauważyłam, że bocianie gniazdo jest puste, a ponoć bociany odleciały w połowie sierpnia. Listki przyblokowej brzozy są jak posypane szafranem, kasztanowce w alejach mają miedziane grzywy i pierścionki traw się złocą...

Dom rozkołysany jest jazzowymi snujami, pachnie herbatą i pyszni się bukietem amarantowych astrów...

Dziś miałam radę, znam przydział godzin. W gimnazjum mam ich niewiele, etat mam w niepublicznej, a z tym wiążą się niekorzystne warunki płacowe, ale i tak się cieszę, że mam pracę...

Wczoraj zrobiłam gazetki w swojej klasie, przygotowałam pierwsze lekcje, skompletowałam listy lektur. Jednak nie ma we mnie tego dawnego entuzjazmu, który towarzyszył mi pod koniec sierpnia...

Jeszcze bezkarnie czytam, jeszcze wplatam we włosy beztroskę i spokój, jeszcze siedząc na balkonie, wystawiam twarz do słońca, tego pastelowego, jeszcze o poranku niespiesznie piję kawę...

A jutro pójdę na próbę, bo jestem odpowiedzialna za przygotowanie apelu na rozpoczęcie roku...

sobota, 25 sierpnia 2018
Drobiazgi...

IMG_20180825_111113

 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Drobiazgi...

Lubię sierpień. Lubię miodowe, miękkie światło, popołudniowe niebo perłowo-różowe, korale jarzębiny- "znak, że lata złote nogi szykują się już do drogi". A to lato nazbyt upalne było, marzy mi się złota jesień nie nazbyt upalna...

Jeszcze się cieszę tym, że nic nie muszę, chociaż rozkłady materiału przygotowałam i przestudiowałam nowy podręcznik do klasy ósmej. Jak się wyrobić z realizacją podstawy programowej, omówieniem lektur, skoro egzamin już w połowie kwietnia?

Ciiiii...to potem. Jeszcze do piątku mam wakacje. Jeszcze się cieszę domowymi, powolnie mijającymi porankami, kawą na balkonie, czytaniem, niezobowiązującym strojem, spotkaniami. Ostatnio z Kumą, która wakacyjnie odwiedza rodziców, a ze mną wybrała się do Wielkiego Miasta. I przypominałyśmy sobie dawny czas, urok uliczek, kolory kamieniczek, miejsca spacerów...

A jutro przybędzie M. Będziemy żegnać wakacje i cieszyć się czasem...

Mam leciutką opaleniznę, maluję paznokcie koralowym odcieniem lakieru, oswajam się z nową pomadką, cieszę sukienką w drobny wzór w odcieniach granatu...

Piękny ten sierpień. Pachnie już śliwkami, smakuje gruszkami, stroi się w kolory cynii i złoci nawłociami, a te już przypominają o jesieni...

Tak...czekam już na jesień...

niedziela, 29 lipca 2018
Drobiazgi...

Domowa niedziela. Wreszcie odrobina chłodu po wczorajszym nocnym deszczu. W wazonie nadal koralowa giadiola, a na balkonie pełnia czerwni moich pelargonii, które po deszczu jakoś tak wypiękniały...

Smutny ten weekend. Wczoraj umarła Kora. Była dla mnie ważna kiedyś, w młodości. Lubiłam piosenki Maanamu. Lubiłam jej styl ubierania. Pamiętam, miałam w internackim pokoju powieszony plakat z jej podobizną. Miała czarne usta i czarne pazkokcie, zamotany szal na włosach, wyglądała szałowo, ekscentrycznie. Ten plakat gorszył wychowawczynię, ilekroć wchodziła do naszego pokoju, kazała mi go zdjąć. Broniłam tego plakatu jak niepodległości :) A dziś podano, że nie żyje Tomasz Stańko. On był ikoną uwielbianego przeze mnie jazzu. I grał tak, jakby trąbkę z księżycem pomylił. Żal, tak zwyczajnie, po ludzku żal...

Kawa ma zapach lekko czekoladowy. Jem lody waniliowo-wiśniowe, bo w wakacje trzeba się bawić i jeść lody, jak mawiał dawniej mój Mały wtedy bratanek. Nie bawię się, ale lody lubię :) 

Jutro wybieram się w odwiedziny do wujostwa. Tak dawno nie byłam i cieszę się na czas, który tam spędzę...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82