statystyka
RSS
sobota, 10 lutego 2018
Znowu drobiazgi...

Przedpołudnie pachnie kawą. Kołyszą mnie dżwięki radiowego grania. Patrzę na wróble uwijające się w mojej ptasiej stołówce na balkonie. Oczy gubię w amarantowych plamkach rozkwitłego storczyka...

Od rana powietrze byo w takim jasnoperłowym kolorze, słońce wyznaczało rytm i chciało się wstać i oddać cosobotnim rytuałom. A teraz słońce gdzieś przepadło, niebo zmatowiało i posmutniało...

Dni mijają w zastraszającym tempie. Opadają kartki z kalendarza, a ja mijam jednym rytmem dom-praca-dom. I mam poczucie, że czas jest za blisko, że mnie osacza. Zapomniałam, że były ferie. A taki to ładny czas był: błogi, leniwy, wypełniony czytaniem, oglądaniem skandynawskich kryminałów i pobytem u M.

Sobota się snuje. Sprzątam, gotuję obiad, piorę, ładzę dom, bo w tygodniu jakoś nie mam czasu i siły. Zwykłe dni wypełnione są pracą, przygotowaniami do lekcji, sprawdzaniem prac, testów, kartkówek, popraw i popraw popraw :)

Dopiero wieczór pozwala na ocalenie chwil, na spacer po kartach czytanej książki, na wplecenie kilku myśli w miękką czerń zaokiennego nieba...

Od kilku dni prawdziwa zima z prawdziwymi mrozami i prawdziwym śniegiem. Jednak nie cieszę się nią, moja dusza wyrywa się ku wiośnie, a przed przyjściem zimy na trawniku kwitły stokrotki...

Brakuje mi mrużenia oczu w słońcu, rozedrganego ciepłem powietrza...

A rozmowy z M. przytulają...bardzo tak...

czwartek, 18 stycznia 2018
Drobiazgi...

Za oknem wielkie płaty śniegu jak z rozdartych anielskich pierzyn. Mało romantyczne porównanie, ale taka nieromantyczna jest ta śnieżna zadymka. Pewnie niezbyt długo ubielony będzie świat, bo nie ma mrozu, choć jest zimno, bo wieje silny i głośny wiatr...

A w domu złoty krąg światła tej mojej nowej lampy, dzięki której tak cudnie mi się teraz czyta. Piękne ksiązki przeczytałam. Pierwsza to "Nieczułość" Martyny Bundy, druga to "Pamiętam" Agnieszki Janiszewskiej. W obu fascynujące historie kobiet, plastyczne opisy, barwny język. Z przyjemnością czytałam...

Ferie się dzieją. Leniuchuję, czytam, oglądam filmy, spaceruję, dobrze śpię, ładnie śnię. Wieczorami zapalam świeczki, świetlne kule, lampki-gwiazdki. Włączam ulubione płyty i rozpływam się w mrok wraz z dźwiękami rozkołysanymi. I raczę się mandarynkami. A potem otulam się mgiełką zapachu kosmetyków od bratowej i spowita w ten zapach zasypiam...

Wczoraj byłam u okulisty, moje okulary są za słabe, więc wykorzystałam wolny dzień, aby załatwić i tę sprawę. Jutro udam się do optyka i nie jestem zdecydowana, jakie oprawki wybiorę. Zauważam, że im jestem starsza, tym trudniej podejmuję decyzje, nawet te dotyczące banalnych spraw. Kiedyś przychodziło mi to szybciej, łatwiej i co najważniejsze nie analizowałam potem raz podjętej decyzji...

Niebo jest szare, okienne szyby z płatkami śniegu. Czas pachnie kawą i tęsknotą...

wtorek, 09 stycznia 2018
Drobiazgi...

Wiatr szaleje za oknem, słyszę go też w kominie, jakoś jest mało romantyczny. Piec włącza się raz za razem. U nas trochę mroźnie, śniegu nie ma, ale poranki są ładne, bo na gałązkach, dachach domów, płotach szadź się bieli i oczy cieszy. Podobnie poranne niebo zachwyca płomiennymi kolorami budzącego się słońca. Takimi ładnymi obrazkami dni zaczynam ostatnio...

Wczoraj rozebrałam choinkę i pusto bez niej i smutno. Wieczorami brakuje tego blasku, migotliwego ciepła. Zapalam świeczki, światełka na wianku świątecznym, bo pozostawiłam jeszcze cały ten kram świątecznych dekoracji. Jeszcze cieszę nim oczy i serce. I słucham świątecznych piosenek, tak miłe dla uchą są dźwięki dzwonków, harf, skrzypiec i trąbek...

Koniec semestru się zbliża. W czwartek dwie rady. Częściowo jestem do nich przygotowana, ale czekam na resztę ocen, bo te można wystawiać do jutra, do 15...

Popołudniami zasiadam w fotelu w kręgu światła mojej nowej lampy, sprezentowanej mi przez brata i bratową, czytam "Zimowy wiatr na twojej twarzy" C. Montero. To pozycja z tych lubianych, łacząca wątki historyczne z miłosnymi. Jest tam także wątek polski, więc tym przyjemniej się czyta...

Za Kaliną powtórzę, że w nowym roku jest po staremu. I tak jest dobrze :)

Wieczór pachnie cynamonową świecą, smakuje malinową herbatą i korzennymi ciastkami. Opatulam się kocem w serduszka i pozwalam myślom płynąć ku mojemu M.

niedziela, 31 grudnia 2017
W ostatni dzień roku...

Dobry jest ten poświąteczny czas. Jesteśmy sobie z M. w łupince domu, w blasku choinki i świec. Gramy w scrabble, jemy pierniki, pijemy wino, rozmawiamy, śmiejemy się, wspominamy, czytamy, leżymy, słuchamy tang z płyty "Minione" i zachwycamy się anielskim głosem Anny Marii i grą na pianinie Rubalcaby. Dźwięki wychodzące spod jego palców są niebiańskie...

Za oknem błękitne niebo i aura wiosenna. A w Zakopanem biało i śnieżnie. Marzy mi się taki zimowy pejzaż tu w moim P. 

I nie mam noworocznych postanowień, bo zwykle ich nie dotrzymuję :) Rok 2018 będzie rokiem moich prywatnych, okrągłych rocznic. Jaki będzie?

Moi drodzy Czytelnicy, dziękuję Wam za to, że jesteście, że spotykamy się, czytając swoje literki. Dziękuję za wszystkie dobre słowa, ciepłe myśli, serdeczność i dobroć. Dobrze Was mieć...

Życzę nam pięknego i szczęśliwego roku. Niech nam zdrowie dopisuje, miłość otula, serdeczność dotyka i czułość muska. Niech dobro gości w naszych domach. Wszystkiego najlepszego!

sobota, 23 grudnia 2017
Świątecznie...

"Ptaki niby dzwoneczkami cieszą się kolędą-

Chrystus nam się narodził i nowe dni będą /.../

A mały Chrystus smutny w drzwi patrzy i czeka,

By wśród witających zobaczyć człowieka."

J. Liebert "Pastorałka"

 

Niech Święta Bożego Narodzenia będą pełne radości, blasku i serdeczności. Niech będą rozśpiewane kolędą, pachnące igliwiem. Niech te Nowe Dni będą pełne szczęścia. Tego życzę wszystkim moim Czytelnikom...

niedziela, 17 grudnia 2017
Chwile i chwilki...

Mam i ja umyte okna. Wczoraj robocza pracowita sobota, bo wcześniej nie mogłam znaleźć czasu. Obowiązki w pracy tak mnie pochłaniały, że później wracałam do domu i nie miałam już chęci i siły na cokolwiek. Ten czas od września, godziny w dwóch szkołach, ogrom prac do sprawdzania, wiele dodatkowych czynności, projekty, sprawozdania tak mnie wyczerpały, że czuję, jakby to czerwiec się zbliżał...

Tak więc zapachniało świeżością, trochę wiecej miejsca się zrobiło, bo dojrzałam do tego, by pozbyć się niektórych rzeczy, w tym wielu książek, które oddam na akcje charytatywne...

Za oknem niespodziewana biel. Wprawdzie to cieniutka, niemalże muślinowa warstewka śniegu, ale świat wydaje się być taki świeży, odmieniony i jaśniejszy. Pod koniec grudnia najbardziej brakuje mi słonecznego światła. Wczoraj wyjęłam z pudła sopelki- światełka, zimowe domki na świeczuszki, lampki- serduszka, wianek z szyszek z miejscem na świecę. I próba generalna się odbyła, dom zajaśniał ciepłym światłem...

Ostatnio w nocy mam dziwne sny, po których już zasnąć nie mogę. Włączam lampkę, czytam. Moja bezsenność styka się ze świtem...

A niedzielny poranek spędzam z aromatem świątecznej kawy. Dostałam ją w prezencie od M. Są w niej moje ulubione nuty czekolady i cynamonu. M. dziś naucza studentów...

Za kilka dni przybędą moi zza morza i spotkamy się wszyscy przy wigilijnym stole...

Dobrego tygodnia nam życzę :)

wtorek, 12 grudnia 2017
Grudniowe drobiazgi...

W świetle ulicznych latarń walczyk drobnych płatków śniegu i czarne niebo. Ten śnieg szybko stopnieje, bo nie ma mrozu, ale przez chwil kilka świat polukrowany będzie marcepanową bielą...

Wieczór smakuje malinową herbatą, śliwką w czekoladzie i słowem czytanej piątej części sagi "Zemsta i przebaczenie" Jax. W tym tomie wojna dobiega końca, ale bohaterowie znowu zostają wystawieni na próby i muszą dokonać kolejnych wyborów. Czyta się świetnie...

Urodziny spędziłam w towarzystwie M. Ostatnie urodziny z czwórką z przodu, chwilami nie wierzę, że jestem już tak bardzo dorosłą osobą :), ale godzę się z tym, ocalając w sobie tę E.kę, którą byłam dawniej. Wczoraj zaś spotkanie w kameralnym gronie koleżanek, uroczy to był czas. I jakoś tak mi miło, że tyle osób pamiętało o moich urodzinach, a uczniowie odśpiewali mi gromkie "Sto lat", kiedy jechaliśmy w niedzielę na koncert, w ramach nagrody za udział w warsztatach...

Do Świąt zostało niewiele czasu, ale nie panikuję. Jutro szkolne jasełka, świąteczny kiermasz i spotkanie opłatkowe. Nastrajam się słuchając zimowych piosenek Stinga i jazzowych standardów z wplecionymi nutami bożonarodzeniowymi. Palę świece, robię kolejne gwiazdki na szydełku...

I myślę: zdążę...

Do kosmetycznych zakupów w ulubionej firmie kosmetycznej dołożono w prezencie ulubione perfumy me, cieszy mnie to :)

niedziela, 03 grudnia 2017
Drobiazgi...

I ostatni miesiąc roku się zaczął. Dziś za oknem przymrozek i jasne niebo zdobne w kilka bladoróżowych smug. W domu ciepło, pachnie kawą. Dziś, jak kiedyś radziła Agnieszka Osiecka, robię sobie sobotę...

A w piątek, w ramach prezentu urodzinowego dla samej siebie, wybrałam się z koleżanką do Poznania. A tam koncert HEY, fantastyczna atmosfera, muzyka, która drżała w sercu, emocje pod naskórkiem, wspomnienia i charyzmatyczna Nosowska. Zaś w sobotę literacki spacer: Jeżyce i kamienica Borejków. Kawa w uroczej kawiarence na tyłach tej kamienicy, dobre rozmowy i taki uśmiechnięty czas...

Poznań już w świątecznej szacie. Ładny, migocący światełkami, z choinkami, ale trochę za szybko te dekoracje. Dopiero Adwent się zaczął. Lubię ten czas. I marzy mi się, żeby ten grudzień mijał wolniej, żeby, choć bury i smętny, zalśnił jakimś wewnętrznym blaskiem, żeby cieszył...

Dziś mój bratanek ma urodziny. Moje za tydzień. Zadzwonię do niego za chwilę, bo tylko tak w ten dzień możemy być razem...

Mam piękny Notes Agnieszki Osieckiej na zapiski na ten zbliżający się rok. Piękny jest i chciałabym zapisywać w nim tylko szczęśliwe daty i ocalać dobre chwile...

Niedzielo, która udawać będziesz sobotę, mijaj wdzięcznie :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 80