statystyka
RSS
poniedziałek, 27 marca 2017
Z jasnej zieleni czas utkany...

Rozsłoneczniony świat, w woalu tej delikatnej i pierwszej zieleni, seledynowej, budzącej radość. W ogrodzie zakwitły wczesne rododendrony, kaliny, jakieś nieznane mi krzewy. Coraz bliżej do złotej poświaty forsycji. Spacerowałam wczoraj ścieżkami, słuchałam ptasich głosów, wystawiałam twarz do słońca i w myśli wplatałam tę zieleń nadziei pełną...

Być może od września zacznie działać u nas szkoła niepubliczna...

Prawdziwą ucztą dla lubiących sagi z historią w tle może być przeczytanie dwutomowych "Szeptów i tajemnic" A. Janiszewskiej. Mnie urzekła opowiedziana historia, klimat międzywojnia, piękny język i barwni, charakterni bohaterowie...

Schowałam już zimowe palto do szafy, odświeżyłam swoje lekkie szale i apaszki, wyjęłam ulubione okulary, czółenka i baleriny. Wiośniane te ostatnie dni, lekkie, rozkołysane delikatnym wiatrem...

Prymulka mi towarzyszy, aromat kawy i dobre myśli. Pod koniec tygodnia przyjedzie mój brat i mój M. Czegóż chcieć więcej? :)

poniedziałek, 20 marca 2017
Drobiazgi...

Zapłakane niebo, świat w szarej woalce, dziwny wiatr, krople roztrzaskujące się o szyby. A w wazonie żonkile i dzięki nim trochę słońca w domu. Przypominam sobie piosenki z płyty "Pogadaj ze mną", piosenki z tekstami Młynarskiego. Taki mój hołd dla Mistrza...

Spotkania z Pisarką były świetne. To w mojej szkole i to z dorosłymi czytelnikami. Autorka jest bardzo pogodną, ciepłą, serdeczną osobą, barwnie opowiadającą o swoim życiu, pasji tworzenia, inspiracjach. Rozbawia anegdotami, pobudza do refleksji. Dla moich dzieciaków to było pierwsze takie spotkanie i cieszę się, że są zadowoleni...

W weekend czas dzieliłam z M. Czas, który jak zwykle minął za szybko...

Popołudnie jest domowe. Ma smak kawy, ptasiego mleczka i tęsknoty za wiosną...

Znowu nie oparłam się pokusie i złożyłam zamówienie w internetowej księgarni. Nie wiem, kiedy ja to wszystko przeczytam...

Dziś po pracy odbyłam szkolenie przed egzaminami gimnazjalnymi, nie chce mi się myśleć, że tak blisko ten egzamin. Boję się, że będzie rozprawka. Moi znają schemat tej formy wypowiedzi bardzo dobrze, ale wielu ma problem z przywołaniem właściwych argumentów...

Przeraża, że czas tak biegnie...

poniedziałek, 13 marca 2017
Wiosny kroki...

W powietrzu jest to coś, co pozwala rozpiąć płaszcz, myśleć, że wiosna jest tuż, tuż. W ogrodzie wciąż kobierce przebiśniegów, śnieżyc, ranników, zawilców i wielobarwnych krokusów. Na gałązkach krzewów pętelki listków, drobniutkich i seledynowych. I ptaki już koncertują. Jeszcze nieśmiało, jeszcze nie za wiele gatunków w tym chórze, ale już przyjemnie. I więcej słońca w pejzażu...

Cieszę się na wiosnę. I czepiam się tej radości, bo niewiele jej w sprawach zawodowych. Usłyszałam, że mogę się przekwalifikować. I że w innych krajach statystycznie ludzie zmieniają zawód sześć razy w życiu, i że tylko my, Polacy, tak się trzymamy swoich profesji. No, tak. Tyle że ja kocham swój zawód. Lubię uczyć, lubię swój przedmiot, swoich uczniów, swoją szkołę, swoją klasę. Lubię być "panią od polskiego"...

Popołudnie zatrzymuję aromatem kawy, cicho szemrzącym radiem. W czwartek w mojej szkole będzie spotkanie z pisarką. Odwiedzi nas Dorota Schrammek. Niektórzy pierwszy raz będą na spotkaniu autorskim, ciekawią się, cieszą, przeżywają. Mam nadzieję, że spotkanie nam się uda. Potem po południu spotkamy się w gronie dorosłych czytelników. Przyznam, że widziałam książki w naszej bibliotece, okładki sugerowały, że będzie to proza lekka, łatwa, przyjemna, tzw. kobieca literatura, na którą jakoś wtedy nie miałam ochoty. W związku ze spotkaniem z autorką przeczytałam wszystkie jej książki i bardzo mile ich treść mnie zaskoczyła. Świetnie się czytało. I świetne te opowieści, podejmujące obok lekkich tematów te ważne i trudne, a na dodatek bohaterowie żyją w znanych mi miejscach. Polecam nie tylko trylogię o Pobierowie, ale też "Stojąc pod tęczą" i "Dom, którego nie było"...

A moja nowa bluzka z rozszerzonymi rękawami wygląda, jakby była uszyta z kawałków obłoków. I jak ja kiedyś mogłam mówić, że w niebieskich odcieniach mi źle?

piątek, 03 marca 2017
Drobiazgi...

Pełen słońca dzień. Dziś ma się wrażenie, że wiosna jest blisko. Złocą się leszczyny, krokusy nieśmiało wychylają swe kielichy, przebiśniegi wyglądają tak świeżo. I chciałoby się już lżejszego okrycia, lżejszych butów, a jednak ta wiosenna aura nieco złudna, bo wiatr dość mocno wieje i po niedzieli zapowiadają śnieg...

A ja, będąc dziś w Miasteczku, zakupiłam pęk tulipanów w przepięknym malinowym kolorze. Są jakieś inne, pełne, lekko strzępiaste...

Dziś odwiedziłam moją fryzjerkę, mam więc odświeżony kolor i nieco inaczej ułożone włosy. Podobam się sobie w lustrze :)

Tak szybko minął ten tydzień. Szybko i pracowicie. Nie miałam za wiele czasu na czytanie, jestem w połowie II tomu "Ósmego życia". Czyta się świetnie...

M. w drodze do mnie. Przegapiliśmy lutową rocznicę poznania się. Przegapiłam lutową rocznicę założenia "Prywatnej historii"...

W pracy...chyba już wiadomo...wygaszają nas i nie będą tworzyć szkoły podstawowej na bazie naszej. Drugi już raz będę musiała przeżyć likwidację swojego miejsca pracy...

Anna Maria jak zwykle śpiewa cudnie...

niedziela, 26 lutego 2017
Koraliki...

Powroty do domu zawsze są dla mnie radością. Gdziekolwiek jestem, tęsknię za swoim domem, nawet jeśli tam, gdzie jestem, jest mi bardzo dobrze...

Czas ferii minął jak zwykle za szybko. Wypoczęłam, odreagowałam, dobrze spałam, ładnie śniłam i nie myślałam o szkolnych problemach...

Szwecja tym razem była szara, zadeszczona, wietrzna. To nie sprzyjało długim spacerom, czas więc częściej był domowy. Odbywaliśmy krótkie spacery między deszczami. Żałuję, że nie udało nam się pojechać nad morze i pochodzić po skałach. Mój bratanek też miał ferie, spędziliśmy zatem wiele czasu razem. Rozmawialiśmy, graliśmy w piłkę, piłkarskie karty, bierki i domino, kucharzyliśmy wspólnie, opowiadaliśmy sobie o naszych szkołach, ćwiczyliśmy język polski i tabliczkę mnożenia w naszym języku. Niestety Mały, który nie jest już mały, uwielbia gry komputerowe, telefon i internet. Na szczęście rodzice to kontrolują. Popołudniami układaliśmy wspólnie obraz z tysiąca puzzli, rozmawialiśmy, biesiadowaliśmy, wspominaliśmy...

Z okien samolotu, w dzień podróży, pogodny i słoneczny, Szwecja wyglądała jak makatka w odcieniach zieleni, błękitu i bieli, bo gdzieniegdzie jeziora były zamarznięte i leżał śnieg...

Po powrocie zostałam u M. Pogoda nie sprzyjała spacerowaniu, bo deszcz władał światem, ale udało nam się pochodzić ulubionymi uliczkami i odwiedzić ulubione miejsca. Mnie udało się kupić dwie ładne bluzki i cudną parkę na wiosnę, ten ostatni zakup nie był planowany, ale jest bardzo trafiony i bardzo mnie cieszy. Wieczory mijały nam miło, domowo, filmowo, w kolorach herbat i wina...

Nie za wiele czytałam. Udało mi się przeczytać pierwszy tom "Ósmego życia" Nino Haratischwili. Drugi zacznę dziś...

Mój świat teraz pachnie kawą. Słucham melancholijnych tang z płyty AMJ "Minione". W oknie perlą się deszczu krople...

A jutro wracam do pracy, oby nie do problemów...

Witajcie!

niedziela, 12 lutego 2017
Drobiazgi...

Szare światło dnia. Atramentowa czerń drzew. Na polach resztki burego śniegu. Wstążki popielatych dymów nad kominami. Chłodne powietrze. Skulone wróble na barierce balkonu. Raz po raz włączający się piec. Malinowa herbata w filiżance. I cisza...

Walizka patrzy oczkami zamka. Przygotowuję się do podróży. Wybieram elementy garderoby. Tam u brata ponoć nie jest tak zimno jak tu u nas. Pakuję prezenty. Decyduję się zabrać tylko dwie książki, żeby nie dodawać walizce ciężkości :)

Jutro spotkam się z M. Już nie mogę się doczekać...

Na wczorajszej urodzinowej imprezie u koleżanki miło spędziłam czas. Delektowałam się pysznym bezowym tortem, myśląc, że nie umiałabym upiec takowego...

Niedziela jest pełna oczekiwania. Gdzieś tam też czai się lęk, bo nie lubię lotnisk...

Storczyki mi kwitną. Najbardziej lubię te z żółtymi płatkami, są jak małe słońca...

piątek, 10 lutego 2017
W blasku...

Łagodne popołudniowe światło złoci dachówki budynków, niebo zamienia w pas świetlistego jedwabiu. Nawet powietrze wydaje się być przyprószone złotem. Ładny dzień, choć mroźny i chłodny...

Znowu przepadłam na trochę. Znowu nie znajdowałam słów. Znowu dni trudne, dni do zapomnienia. Jak bardzo nauczyciele nie są lubiani, wiedzą tylko oni...

Wolny piątek się toczy. Od poniedziałku zaczynam ferie. Wyjeżdżam do brata. Laj, laj, laj...

W nowej "Urodzie życia" Joanna Bator mówi, że dojrzała do tego, żeby się zadomowić, ukorzenić. A ja wiem, że dla mnie to było ważne zawsze. Przynależność do miejsca, przynależność do domu, przynależność do ludzi, pewnie i do niektórych przedmiotów, książek, choć ta już znacznie mniejsza niż kiedyś. Może to wynika z lat życia w niepewności, w zagrożeniu, z niedotrzymanymi obietnicami, w ciągłym nieakceptowaniu nałogu taty. I o naprawianiu złotem mówi: " Naprawianie złotem- piękna metafora. Można nosić swoje niezagojone blizny, pozszywać je byle jak, a można spróbować naprawić tak, żeby blizna była piękna". I naprawiam to, co było pęknięte. Chwile z M. są taką złotą nicią i moje obecne życie też...

Brzoskwiniowy blask za oknem. W filiżance kawa z domieszką cynamonu i amaretto, pyszna, idealna na ten chłodu czas...

U nas akcja. Zbieramy pieniądze na leczenie młodej kobiety, mamy. Ludzie są też dobrzy :)

Marzy mi się, by czas ferii był spokojem i odetchnieniem od zawodowych problemów...

piątek, 27 stycznia 2017
Drobiazgi...

Wolny piątek, to tak, jakby trochę były wakacje. Bardzo mi się podoba ten wolny piątek po zmianie planu. Poranek był piękny: z niebem zaróżowionym, z delikatną koronką szadzi na gałązkach drzew, złotym światłem wschodzącego słońca. Zostałam dłużej pod kołdrą, poczytałam. Potem lekkie śniadanie, kawa dosmaczona znalezioną w internecie nową piosenką Anny Marii. Dobry domowy czas...

Wczoraj skończyłam czytać "Akuszerkę" K.Kettu. Nie była łatwa w odbiorze, chwilami czułam się zmęczona poszatkowaną narracją, brakiem chronologii i tym, że jak z kawałków puzzli trzeba było sobie układać ten opowiadany świat. Świat nieludzki, pełen okrucieństwa, obrazoburczy, budzący odrazę. To mroczna proza, okrutna, ale warta przeczytania. Obok bardzo naturalistycznych opisów, wulgarnych słów, liryczne frazy, poetyckość, którą ujmowała mnie ta historia...

Zakończyliśmy pierwsze półrocze. W środę odbyło się zebranie rodziców, moi klasowi licznie przybyli. A my nadal nie wiemy, co z nami. Takie trudne te dni, przygnębiające, do zapomnienia...

Ugotowałam zupę jarzynową. Uładziłam dom. Wstawiłam pranie. Wybiorę się potem na spacer. Śniegu nie ma, ale jest mroźne powietrze, niebieskością niebo ukraszone...

Na cda znalazłam film na podstawie "Akuszerki". Może obejrzę...

Zmęczona jestem tą niewiadomą odnośnie pracy. Gdyby coś postanowiono konkretnie, mogłabym zacząć działać, zdecydować się na coś, godzić się z nowym...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 75