RSS
wtorek, 27 stycznia 2015
Teraz...

Poranek pachnący kawą i rozwieszonym praniem. Z powodu tego prania kicham raz po raz, ale niestety strych nie nadaje się na suszarnię. Za oknem popielaty pejzaż i chlapa. Śnieg topi się podczas spadania, pomnażając szarość wokół...

Czas u M. był bajeczny i intensywny. Spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy, wieczorową porą podziwialiśmy świąteczne iluminacje. Był czas zakupów: mam piękną granatową bluzkę i wiosenną, lekką kurteczkę. Był przemiły czas domowy. Weekend spędziliśmy osobno, bo studenci M. zaczęli sesję :)

Trwa drugi tydzień ferii. Dziś M. przybędzie do mnie...

Dobrze śpię. Cieszę się niespiesznie mijającym czasem. Czytam, spaceruję. Wieczorami gotuję kakao, słucham smutnej muzyki i dłonie ogrzewam o gwiazdy. W półmroku świec sobie jestem, w cieple rudego koca, w rozleniwieniu błogim...

Za chwilę wybiorę się po sprawunki, pooddycham wilgotnym powietrzem. Wsłucham się w wiatr, może usłyszę wiosenne nuty...

Tęsknię za wiosną!

sobota, 17 stycznia 2015
Drobiazgi...

Długi i trudny tydzień w związku z końcem pierwszego semestru: posiedzenia rady, spotkanie zespołu przedmiotowców, zestawienia, podliczenia, protokoły, wypełnianie tabel itp. Nie zdążyłam ze wszystkim, mam czas do wtorku...

Mam wrażenie, że nieustannie pada. Nawet jeśli na chwil kilka deszcz ustaje, świat jest szary bardzo i smutny. Nawet ptaki przelatują pospiesznie w mokrym powietrzu, a ludzie skuleni pod parasolami, zakapturzeni przemykają szybko. Trawa się zieleni, to jedyny kolor w pejzażu, bo od tego padania kolory fasad domów jakieś bure się stały...

Sobota mija domowo i porządkowo. Ostatnio nazbyt mało czasu miałam nawet dla domu swego. Dziś nadrabiam zaległości: piorę, sprzątam, gotuję, uładzam i upiększam kupioną prymulką. Czerwony odcień jej płatków tak pasuje do dzisiejszego zaokiennego smutku...

Zapach kawy wdzięcznie miesza się z dźwiękami radiowego grania. Radują mnie ferie, które właśnie zaczynam :) I M. też...

wtorek, 06 stycznia 2015
Po powrocie :)

Dobrze jest wrócić do domu. Dotarłam wczoraj wieczorem zmęczona po dłuuugiej podróży. Rozpakowałam bagaże i na więcej nie miałam siły. Noc przespałam wybornie, nie słyszałam włączającego się pieca, odgłosów zza okna, szmerów i tych wszystkich odgłosów i odgłosików, które zwykle słyszę i które czynią mój sen niespokojnym...

Poranek przywitał mnie puchową bielą przymrozku, świetliście błękitnym niebem, ładnie wyglądającymi drzewami rozzłoconymi słońca blaskiem...

Piję kawę, odsłuchuję otrzymaną od rodziny płytę ze świątecznymi piosenkami. Cieszą mnie więc jeszcze dzwoneczki, fleciki, anielskie nuty, dźwięki pachnące choinką i rozjarzone światełkami :)

Dwa tygodnie u brata minęły bardzo szybko, wypoczęłam, nabyłam się z Małym, trochę pozwiedzałam, nagadałam z bratem, pobyłam pod innym niebem...

Dziś niestety czekają mnie obowiązki, muszę sprawdzić prace z próbnego egzaminu, ale znajdę na pewno czas, by pobyć w domu mym tak po mojemu :)

Witajcie!

Archiwum
statystyka