RSS
czwartek, 18 stycznia 2018
Drobiazgi...

Za oknem wielkie płaty śniegu jak z rozdartych anielskich pierzyn. Mało romantyczne porównanie, ale taka nieromantyczna jest ta śnieżna zadymka. Pewnie niezbyt długo ubielony będzie świat, bo nie ma mrozu, choć jest zimno, bo wieje silny i głośny wiatr...

A w domu złoty krąg światła tej mojej nowej lampy, dzięki której tak cudnie mi się teraz czyta. Piękne ksiązki przeczytałam. Pierwsza to "Nieczułość" Martyny Bundy, druga to "Pamiętam" Agnieszki Janiszewskiej. W obu fascynujące historie kobiet, plastyczne opisy, barwny język. Z przyjemnością czytałam...

Ferie się dzieją. Leniuchuję, czytam, oglądam filmy, spaceruję, dobrze śpię, ładnie śnię. Wieczorami zapalam świeczki, świetlne kule, lampki-gwiazdki. Włączam ulubione płyty i rozpływam się w mrok wraz z dźwiękami rozkołysanymi. I raczę się mandarynkami. A potem otulam się mgiełką zapachu kosmetyków od bratowej i spowita w ten zapach zasypiam...

Wczoraj byłam u okulisty, moje okulary są za słabe, więc wykorzystałam wolny dzień, aby załatwić i tę sprawę. Jutro udam się do optyka i nie jestem zdecydowana, jakie oprawki wybiorę. Zauważam, że im jestem starsza, tym trudniej podejmuję decyzje, nawet te dotyczące banalnych spraw. Kiedyś przychodziło mi to szybciej, łatwiej i co najważniejsze nie analizowałam potem raz podjętej decyzji...

Niebo jest szare, okienne szyby z płatkami śniegu. Czas pachnie kawą i tęsknotą...

wtorek, 09 stycznia 2018
Drobiazgi...

Wiatr szaleje za oknem, słyszę go też w kominie, jakoś jest mało romantyczny. Piec włącza się raz za razem. U nas trochę mroźnie, śniegu nie ma, ale poranki są ładne, bo na gałązkach, dachach domów, płotach szadź się bieli i oczy cieszy. Podobnie poranne niebo zachwyca płomiennymi kolorami budzącego się słońca. Takimi ładnymi obrazkami dni zaczynam ostatnio...

Wczoraj rozebrałam choinkę i pusto bez niej i smutno. Wieczorami brakuje tego blasku, migotliwego ciepła. Zapalam świeczki, światełka na wianku świątecznym, bo pozostawiłam jeszcze cały ten kram świątecznych dekoracji. Jeszcze cieszę nim oczy i serce. I słucham świątecznych piosenek, tak miłe dla uchą są dźwięki dzwonków, harf, skrzypiec i trąbek...

Koniec semestru się zbliża. W czwartek dwie rady. Częściowo jestem do nich przygotowana, ale czekam na resztę ocen, bo te można wystawiać do jutra, do 15...

Popołudniami zasiadam w fotelu w kręgu światła mojej nowej lampy, sprezentowanej mi przez brata i bratową, czytam "Zimowy wiatr na twojej twarzy" C. Montero. To pozycja z tych lubianych, łacząca wątki historyczne z miłosnymi. Jest tam także wątek polski, więc tym przyjemniej się czyta...

Za Kaliną powtórzę, że w nowym roku jest po staremu. I tak jest dobrze :)

Wieczór pachnie cynamonową świecą, smakuje malinową herbatą i korzennymi ciastkami. Opatulam się kocem w serduszka i pozwalam myślom płynąć ku mojemu M.

Archiwum
statystyka