RSS
czwartek, 27 lutego 2014
Drobiazgi...

Przepadłam na trochę. Byłam u M. Czas mija szybciej w Wielkim Mieście, nawet w ferie. Trzeba dojechać, żeby pospacerować, wszędzie daleko, wszędzie tłumy, pęd, pośpiech. Przez kilka dni taka odmiana nie jest męcząca, ale na co dzień wolę swoją wieś spokojną :) 

Załatwiamy z bratem sprawy rodzinne. Wizyty w urzędach, biurokracja, opłaty, sterty dokumentów. Za dużo tego...

Piję kawę i patrzę jak coraz bardziej jaśnieje powietrze. Mam uchylone okno z widokiem na przestrzeń, na wiosenne niebo i słońce. A w ogrodzie dywany krokusów, ranniki zimowe, śnieżyce i radosny psalm przebiśniegów. I bazie się kosmacą, gałązki krzewów w jasnej zieleni listków rozwijających się z pąków. Wczoraj nad moim domem żurawie dały znać, że już są...

Czas pachnie oczekiwaniem. M. jest w drodze do mnie i brat przyjedzie po południu. Niestety Mały tym razem nie przyjechał do Polski, został ze swoją mamą w ich dalekim domu, bo musi chodzić do szkoły. Ferie miał wcześniej...

Ponoć w tłusty czwartek pączki nie tuczą :) Zjadłam już dwa. A Wy?

sobota, 15 lutego 2014
Drobiazgi...

Niebo poszarzało, zacina deszcz, wiatr niesympatycznie wyje, z wczorajszej świetlistości i błękitów nie zostało nic. Patrzę w okno i stwierdzam, że nigdzie się dziś nie wybieram, nawet po sprawunki. Musi wystarczyć mi to, co mam w lodówce i chleb kupiony wczoraj...

Lubię sobotnie poranki, lubię zrywać się do życia. Lubię celebrować śniadanie nad gazetą, pić powoli kawę i zasłuchać się w ciche dźwięki włączonego radia...

I zamierzam dziś zadbać o swój dom: uporządkuję, ułożę, odkurzę, rozwieszę pranie, poprasuję. I ugotuję wiosenną zupę jarzynową...

I cieszę się, że rytmiczną codzienność dni zamienię na dwutygodniową wolność: zaczynam ferie :)

Kolory chwil: "A lasy wiecznie śpiewają", francuskie piosenki Bajora, herbata z limonką i pieprzem, cynamonowe płomyki świec, ciastka z wiśniową konfiturą, gorąca czekolada, pachnąca kąpiel, haiku smsów, pakowanie walizki...

Jutro wyruszę do M. 

Dobrej soboty :)

poniedziałek, 10 lutego 2014
Z tęsknoty...

Dziś pejzaż pachniał wiosną. Za wcześnie? Ranniki nieśmiało się żółcą, przebiśniegi zakwitły, źdźbła trawy bardziej zielone. I światło tańczyło za drzewami. I kominy lśniły w słońcu. I sennie snuły się srebrnawe dymy. Niebo było idealnie błękitne. I to słońce sprawiło, że wracałam dziś do domu dłuższymi ścieżkami...

Weekend z M. jak zwykle minął za szybko. Mijamy za szybko od spotkania do spotkania, w czekaniu, w liczeniu piątków, w oswajaniu niedzielnych rozstań...

Za oknem czernieje noc. Plączą się dźwięki. Rozciągam nimi wieczór i odbywam podróż w czasie do XIX wieku, czytając "Ty pierwszy, Max". To debiut fińskiej pisarki- Leeny Parkkinen. "Przejmująca powieść o współistnieniu, miłości, odmienności i tolerancji"...

Życie towarzyskie prowadzę przez telefon...

Jeszcze tylko ten tydzień i zaczną się ferie. Czekam na nie. I na kolory...

niedziela, 02 lutego 2014
Drobiazgi...

To był jednak dobry pomysł: weekendowy wyjazd z uczniami na "białą szkołę". Było lepiej niż myślałam...

Urocze miasteczko ze śladami dawnej świetności, spacer z przewodnikiem: kamieniczki jak z bajki, gotycka strzelistość kościoła i barokowe piękno ołtarza, barwne opowieści, warsztaty w muzeum, ośrodek wczasowy z atmosferą, przesympatyczne i pełne pomysłów na zabawy integracyjne panie. Słońce, błękit, krucha biel odwilży, kryształowe lśnienie wciąż zamarzniętego jeziora, spacer po pomoście, kolory zachodzącego słońca, ognisko i pieczenie kiełbasek. I śmiałam się pierwszy raz od wielu tygodni. I jakoś tak sympatycznie młodzież łaknęła rozmowy, zwierzeń i rad. Tak, dobrze zrobił mi ten wyjazd...

Wieczorna herbata i zmysłowa "Muzyka moich ulic". Cieszę się swoim domem. Lubię wyjeżdżać, ale jeszcze bardziej lubię wracać...

Przybywa światła dniom. Tęsknię za wiosną. Na moim oknie orchidea zakwitła waniliowym kwieciem...

Wpadłam w otchłań słów i obrazów dawnego Krakowa, czytając "Krakowską żałobę" Moniki Piątkowskiej. To literacka zabawa z ciepłą narracją, ukrytą ironią, pełna barwnych anegdot. Czyta się lekko i z przyjemnością...

Luty przyniesie ze sobą ferii czas. Oczekując na te chwile, postaram się, by dni nie mijały za szybko :)

Archiwum
statystyka