Archiwum
statystyka
RSS
czwartek, 31 grudnia 2009
Podsumowań czas...
Refleksyjny to czas. Ostatnie dni roku z jakąś melancholią w duszy...
Dla mnie i dla M. to był dobry i szczęśliwy rok. Rok pięknych spotkań, ważnych słów, decyzji, czasem trudnych, ale zmierzających nieustannie ku dobremu, rok radości i potwierdzeń, rok miłości...
I oby w tym Nowym Roku wszystko co dobre i piękne trwało, i oby rodziło się Nowe, równie dobre i piękne. Tego życzę Wam moi Czytelnicy i nam :)
środa, 23 grudnia 2009
Świątecznie :)
Wszystkim tu zaglądającym życzę ciepła, bliskości, słów, zamyśleń, bajkowych krajobrazów. Niech blask Wigilijnej Gwiazdy opromieni marzenia spełnieniem . I niech te Święta będą przepełnione pięknem i niezwykłą atmosferą...
niedziela, 20 grudnia 2009
Zimowe haiku...
Świat w śnieżnej bieli i wciąż płatek za płatkiem puchem osiada srebrząc się mrozem. Taki pocztówkowy krajobraz za oknem, pogodne niebo, piękne światło, zimowe słońce. W witrażu bieli i jasnych błękitów niezwykłość drzew kreślonych wyrazistą czernią i spokój gawronów, rozleniwionych słońcem...

Niedziela się snuje. W filiżance w anioły nowe smaki herbat. Aromaty smakowite i idealne na zimową aurę. Chwilami zatrzymuje się czas. Muzyką mrużę oczy i zamykam pod powiekami wczorajsze obrazy z błękitem łez w tle...

Czasem reaguję za impulsywnie, wypowiadam gniewne słowa, ranię. Najpierw mówię, potem myślę. Złe to, niepotrzebne. Nie lubię tej gorszej wersji siebie...

Słońce pomarańczowym światłem znaczy przedmioty cieniami na ścianie. Lekką czerwienią płatków gwiazda betlejemska zapowiada świąteczny nastrój w domu moim. I nie będą to święta z tych wymarzonych, ale życie pisze czasem inne scenariusze, na które nie ma się wpływu...

A jednak z przypływami i odpływami myśli wierzę, że ten świąteczny czas będzie dobrym czasem...
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Drobiazgi...
Popołudniowa godzina. Za oknem świat we wdowiej czerni, mroźne powietrze i pierwszy tej zimy śnieg. A u mnie zapach mandarynek i opadające w ciszę dźwięki z płyty "Siesta2". Mrucząco mi jest i błogo...

Herbata jaśminowa. Małe świeczuszki pachnące cynamonem. Poezja żółtych tulipanów. Wszechświat ks. Twardowskiego na kartach albumu i uroda Jego słów...

Rośnie stosik książek do przeczytania, bo i książkowe prezenty od M. i te zakupione sobie samej. W wolne dni zatonę w słowach...

Tak po dziecięcemu czekam na Święta. I myślę już o świerkowych gałązkach, o blasku pierwszej Gwiazdki, w głowie już nucą mi się kolędy. To będą Święta pod znakiem bliskości, ciepła, piękna. Święta pod znakiem M. i spełniania życzeń...

Czasu już niewiele, ale na wszystko wystarczy. Odwiedzę A. i zawiozę jej drobiazg ode mnie i dużo dobrych słów, pojadę na cmentarz do mamy, spotkam się na chwil kilka z wujostwem. W sobotę zamierzam zrobić generalne porządki, ale na pewno nie zapomnę, że "zachód słońca zawsze powinien być ważniejszy od porządku w szafie" :)
niedziela, 13 grudnia 2009
Słonecznie...
Śpiewa mi teraz pięknie Sade i moje serce śpiewa razem z nią. Ciepło mi w środku. Zintensywniała zieleń moich tęczówek. I jeszcze trwa w mojej Samotni radosny hymn żółtych tulipanów. W piątkowy wieczór podarował mi je mój M. Nie myślałam, że o tej porze roku można kupić tulipany, a te żółte są elementem naszego wspólnego kodu i cudowną niespodzianką...

Wczoraj byliśmy na spacerze w ogrodzie. W zaśpionym ogrodzie. A jednak barw tyle cieszyło oczy. Mokre liście miały przedziwne, wyraziste kolory. Na nagich gałęziach jabłoni niezwykle radośnie wyglądało kilka żółtych jabłek. W leśnym kąciku pnie drzew spowite zielenią bluszczowych lian przypominały o lecie...

A dziś świat kandelabrami szronu jaśniał. Niebo było błękitem nieskończonym. Tyle pięknego światła miała w sobie niedziela...

Zmiany w rozkładzie jazdy pociągów przyniosły nam korzystne rozwiązania. Skróci nam się czas podróży do siebie...

Wieczór jest czarnym prostokątem okna, smakiem cynamonowej herbaty, waniliowym przesłaniem płomyków świec i uśmiechem do wspomnień...
środa, 09 grudnia 2009
Wszystko zależy od wiatrów :)

Spokojne te grudniowe pejzaże. Drzewa czarną koronką gałęzi dekorują niebo smętne od deszczu, grafitowy mrok w złotych ornamentach świateł ulicznych latarń, jakiś bezruch, statyczność, wiatr się ukołysał wachlarzami skrzydeł gawronów...

Tylko słonecznego światła brak...

Przegrywam swoje małe wojny ze światem, a raczej z Panią Ważną, bo koleżeństwo, choć zgadza się ze mną i popiera, milczy, deklarując uwielbienie dla świętego spokoju. I może rzeczywiście nie warto, bo żołądek zwija mi się w supeł, sztywnieje kark, a sytuacja i tak się nie zmienia. "Koniec i kropka". Może czas przywyknąć, godzić się, bo tak wygodniej?

Dom i czas herbaty na zielonej kanapie pod pyzatą lampą. Muzyka z płyty "Siesta5" jest dobra dla duszy i przywołuje wspomnienia pewnej soboty spędzonej z M. Takie dni są najpiękniejsze z pięknych...

A jutro nie będę liczyć swoich zmarszczek, tylko właśnie te dobre dni. I jak każdego dziesiątego grudnia pomyślę z wdzięcznością o rodzicach, i uśmiechnę się do dziewczynki w sobie...

wtorek, 08 grudnia 2009
Ot co...

Za oknem atramentowa czerń. Światło lampki sączy się miodową barwą i tańczy na ścianie delikatnymi cieniami. Wciąż jesiennie na świecie. Wciąż szarość mżawek, mgieł i deszczowych koncertów. A ja tęsknię za bielą, za lekkością wirujących płatków śniegu, za wyrazistym od mrozu niebem...

Pani Magda mi teraz śpiewa o kwitnących kasztanach i wiośnie...jakoś tak zmysłowo i ciepło. W ulubionym kubku mam smak cynamonowej herbaty. Dłonie mi pachną mandarynkami. Bladoróżowe płatki cyklamena ocieplają rzeczywistość...

Obiecuję sobie być w te dni w bezczasie, uśmiechać się w czwartek i nie irytować się kolejnym minionym rokiem...świadomie i naprawdę :)))

niedziela, 06 grudnia 2009
Drobiazgi...

Dzień prawie bez światła, matowy, szary, zasnuty mżawką. Powietrze chłodnieje wilgocią i tym dziwnym zapachem, trudnym do opisania. Smętki snują się w powietrzu i w bezbarwnym krajobrazie. Siwe dymy melancholią ulatują do nieba...

Celebruję niedzielny czas. Obłaskawiam samotność herbatą o cynamonowym aromacie i kulkami Raffaello. Tańczyłam w kuchni podczas gotowania zupy i podczytywałam felietony Ligockiej. Lubię ją nie tylko jako felietonistkę...

Za oknem deszcz, a ja myślę o śniegu, białych Świętach i świątecznych chwilach...i o tym, że jestem szczęśliwa...

Pachnie mandarynkami. Na stoliku mam bukiet czerwonych róż. Bukiet od M. Czekam na niebo w kolorze indygo i błękitny blask. Uśmiecham się, włączam Trójkę, owijam się pledem, powędruję obłokami...

 
1 , 2