RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2018
Chwilka...

Zajrzałam na chwilkę.  Przygotowania do sylwestrowej kolacji trwają . W ostatnim dniu roku nie robię podsumowań,  nie postanawiam niczego, bo zwykle tych postanowień nie dotrzymuję ...

Ostatni dzień roku spędzam z M.

To był dobry rok, choć były w nim trudne chwile związane z zawodowym życiem...

Niech ten Nowy Rok przyniesie radość i szczęśliwą codzienność.  Niech będzie pełen dobrych zdarzeń,  spełniających się marzeń,  ciekawych spotkań,  serdecznych ludzi i słów ...

piątek, 21 grudnia 2018
Świątecznie...

"[...]Dziś do Betlejem trzeba nocą iść,

bo narodzenia czas wypełnił dni,

tam gdzie stajenka razem z bydlątkami

leży dzieciąteczko i na sianku śpi.

Świat na to czekał wiele już lat

i narodzenia dziś wita czas [...]"

/Dziecięca pastorałka "Bosy pastuszek" słowa Anna Warecka/

Jutro wyjeżdżam. Spędzamy z M. Święta Bożego Narodzenia u mojego brata, dlatego życzenia zapiszę już dziś.

Wszystkim moim Drogim Czytelnikom życzę, by pierwszej Gwiazdy blask rozjaśnił wszystkie smutki i niepokoje. Niech ten czas będzie wyjątkowy, przeżyty w bliskości, serdeczności i radości. Niech wypełnią go zwykłe drobiazgi niezwykłe. Pięknych Świąt!

niedziela, 09 grudnia 2018
O jutrze...

Cichy wieczór. Za oknem matowa czerń nieba, a na szybach drobne perełki deszczu lśnią. Czas pachnie herbatą i pierwszymi mandarynkami...

M. w drodze do siebie. A wczoraj świętowaliśmy moje urodziny, kameralnie, we dwoje, ładnie tak. Piliśmy dobre wino, wspominaliśmy nasze podróże, nasze chwile razem, oglądaliśmy nasze zdjęcia, śmialiśmy się, przywoływaliśmy minione i dawne chwile...

I nie napiszę "jutro to za tysiąc lat." Jutro jest jutro. I jutro będą moje baaaardzo okrągłe urodziny. Półwiecze. Moje życie ma teraz, od kilkunastu lat dobry, mocny smak. Młodość naznaczyła mnie bolesnymi wydarzeniami. Pokaleczyła, zmusiła, bym wzięła na swoje barki trudności i problemy, za trudne dla młodej osoby. Dorosłość zwraca mi siebie, pozwala świętować życie...

Moje "dziś" ma dobry, mocny smak. Moje "dziś" to M., spokojne serce, zachwyt nad tym, co właśnie jest...

A kiedy patrzę w lustro, widzę dziewczynę. Nie nastolatkę, ale dorosłą dziewczynę, która w oczach ma światło przeżyć, pod oczami kurze łapki, a we włosach srebrne nitki. Nie obrażam się na to, akceptuję. Wewnętrzna ja ma wciąż rozwiane włosy, biega boso po kałużach, ma roztańczoną sukienkę, uśmiecha się do obłoków, wierzy, że ludzie są bardziej dobrzy niż źli, wydaje ostatnie pieniądze na książki, nie umie żyć bez muzyki, potrzebuje do życia ludzi równie bardzo jak samotności, kocha, marzy i lubi siebie taką, jaką jest...

Tak. Jutro będę uśmiechnięta. Będą mnie cieszyć życzenia od bliskich i przyjaciół. Pomyślę z wdzięcznością o rodzicach i wszystkich dobrych ludziach, z którymi przecięły się moje ścieżki...

wtorek, 04 grudnia 2018
Taki wieczór...

Wieczór w woalu czerni, bez naszyjnika z gwiazd. Na szybach paciorki deszczu lekko drżące od wiatru...

Dom mój rozświetlają płomyki świec, światła kulek i żółte róże w wazonie, których główki są jak małe słońca. Z głośników sączy się muzyka z płyty "Siesta XIV". W przedmowie Kydryński napisał, że zmysłowe głosy splatają się z mową saksofonu. Słucham i dźwięki te dają mi sporo przyjemności. Co ciekawe, wolę płytę z męskimi wykonaniami. Płyta składa się z dwóch krążków: jeden to Jesienni Panowie, drugi Wiosenne Dziewczyny, jak napisał sam autor składanki. Piękne balladowe, bluesowe i jazzowe brzmienia. Na ten czas są jak plaster miodu :)

Znowu czytam. Hannę Kowalewską polubiłam za cykl o Zawrociu. Teraz jestem z Inką i innymi niebanalnymi bohaterami w Jantarni. Przechadzam się po małym nadmorskim miasteczku po sezonie, nasiąkam problemami opisywanych osób, lubię główną bohaterkę. Zachwycają mnie melancholijne stop-klatki, piękne słowa, plastyczne opisy. I już się martwię, że niedługo koniec tej opowieści...

Serce ogrzewam malinową herbatą  i czekoladowymi truflami...

I choć podoba mi się świat opowiadany fotografiami, to jednak słowa opowiadają go najlepiej...

I kupiłam sobie piękny, cudownie miękki pled w srebrnej szarości po tym, jak oddałam swoje polarowe kocyki wolontariuszom z mojej szkoły, którzy prowadzą akcję dla psich schronisk...

poniedziałek, 03 grudnia 2018
Drobiazgi...

Świat w wełnie szarości, kosmatej, drażniącej. Kiedy wychodzę do pracy, jest ciemnawo jeszcze, kiedy wracam, skradający się mrok płoszy myśli. Dziś cały dzień mżyło i kropiło. Dobrze mieć świateł blask w domu. Rozjaśniam ten czas płomykami świec, światełkami swoich kulek ulubionych...

Czekam na internetowe przesyłki z zamówionymi prezentami. Sobie zamówiłam cudny sweter. Tak, lubię robić prezenty także sobie...

Tak szybko mijają dni. Tak dużo w nich pracy. Trzy dni w tygodniu wracam do domu po 17. Coś zjem, wypijam kawę przy dźwiękach ulubionych, a potem sprawdzam, sprawdzam, sprawdzam. Czasem mam wrażenie, że utonę w tym sprawdzaniu :)

Ostatni miesiąc roku. Dziś mój bratanek ma 13 urodziny. Rozmawialiśmy chwilę przez telefon, obejrzałam zdjęcia tortu i domowej imprezy miłej i żal mi, że nie mogę być z nimi. I jeszcze poczta zawiodła, prezent jeszcze nie doszedł, choć wysłany wcześnie przecież...

Późnym wieczorem znajduję chwil kilka dla siebie. Czytam kilka stron książki, wypatruję gwiazd, uciekam od myśli złych, tych dotyczących przyszłości naszej szkoły...

I czekam już na piątek, na czas z M.

I niebo jest czarne za oknem, tak ładnie odbijają się w nim światełka kulek i płatki rozkwitłych storczyków, jakby na jakieś święto...

Archiwum
statystyka