Archiwum
statystyka
RSS
sobota, 28 marca 2015
Drobiazgi...

Długi to był tydzień, wydłużony o radę, o wywiadówkę. Później wracałam do domu i miałam już tylko chęć na filiżankę herbaty z melisy z dodatkiem melona, na ciepły prysznic, miękkość podomki i kilka nut z płyty Davisa. A potem zasypiałam szybko nad kolejną stroną "Służącej". Gdzież te czasy, kiedy czytałam długo w noc?

Deszczowy był ten tydzień. Szarzał horyzont mgiełkami i padającym deszczem. Dzięki temu więcej wiosny w pejzażu. Na gałązkach zaczątki listków, drobne pączki jak koraliki, trawa ożyła, wynurzają się łodyżki tulipanów i zniewalająco pachną fiołki. A forsycje wabią nieśmiało jeszcze, ale widocznie promienną żółcią...

Sobota upłynie domowo i trochę porządkowo. Większe prace zrobiłam w zeszłym tygodniu, na dziś zostały mi drobiazgi i krochmalenie serwetek, a potem prasowanie. A za prasowaniem nie przepadam :)

Kalina tak pięknie w swoim blogu pisze o pracy w ogrodzie, o tym, ile to daje jej radości. Nie mam ogrodu, ale zainspirowana wpisem Kaliny, przesadziłam swoje doniczkowe kwiaty, posprzątałam balkon, przygotowałam donice i zamierzam w przyszłym tygodniu posadzić bratki, by czarowały wielobarwnymi spojrzeniami...

Kawą mi pachnie chwila. Cieszę oczy dziś zakupioną prymulką. W jej żółtych płatkach tyle witalności i słońca...

Niech sobota będzie dobra :)

niedziela, 22 marca 2015
Niedziela...

Zaróżowione blaskiem zachodzącego słońca popołudnie, niebo w gotyckim złocie i mgiełka seledynowej zieleni na gałązkach krzewów i drzew. Dziś wiosna w powietrzu, a wczoraj zadeszczony dzień i ołowiana szarość. A jednak ten wczorajszy dzień był przemiły, bo spędzony z bratem, który na weekend przyjechał, by pozałatwiać sprawy. Dziś już w drodze do domu, do swoich...

Pyłki złote lecą na wietrze, leszczynowe pyłki. Dzwonią ptasie wesela i pachnie świeżą zielenią trawa. Coraz cieplejszy błękit nieba. Wczoraj widziałam morze fiołków...

Niedzielny czas zastygał w linijkach czytanej książki, w aromatach herbat, w dobrym spotkaniu z koleżanką i w kolorze wina wspólnie sączonego, w dźwiękach fado, w telefonach od M.

Horyzont jak haftowany odcieniami indygo. Zapach wieczoru w uchylonym oknie, światek P. w etoli świateł...

Jakoś za szybko minęła ta niedziela. Oswajam myśl o poniedziałku. Zaczynamy rekolekcje w szkole...

Nie wiem, czy obejrzę podrzuconą przez koleżankę "Joannę"...

piątek, 13 marca 2015
Drobiazgi...

To światło wiosennych dni budzi nadzieję i radość. Łatwiej jest wstawać, łatwiej dzień zaczynać, łatwiej być. Na dodatek dziś piątek, więc tym bardziej łatwiej :)

Teraz świat w gipiurze zachodzącego słońca. Jego refleksy zalewają pokój różowawym blaskiem. Kilka ptasich skrzydeł kreśli srebrzyste smugi na opalizującej powierzchni nieba...

Czy na Waszych szkoleniach prowadząca wyświetla slajdy i czyta treści tam zawarte? A potem płyta do zajęć warsztatowych nie chce zastartować? Zmarnowałam czas na wtorkowym szkoleniu, wynudziłam się. Przecież mogłam, mogliśmy przeczytać to sobie sami...

Dom i ja w oczekiwaniu na M. Pachną naleśniki z farszem szpinakowym. W powietrzu jazzowe nuty i aromat czerwonej herbaty. W myślach jestem już na peronie i witam M.

Dziś na trawniku tuż przy moim bloku dostrzegłam kępę stokrotek. Tak lubię te drobne kwiateczki...

Niech weekend będzie wiosenny i dobry :)

niedziela, 08 marca 2015
Po stronie wiosny...

Za oknem ptaki i niebieskie niebo, słońce i ciepły wiatr. Dziś świat pachnie wiosną. Uwodzi ciepłymi podmuchami i coraz zieleńszą trawą...

Wczoraj na spacerze podziwiałam w ogrodzie pierwsze krokusy, całe morze liliowych i żółtych krokusów. I kobierce śnieżyc między ścieżkami, i przecudne, pełne wigoru ranniki mieniły się złociście w oczach. Tak, wiosna już prawie jest. Piszę prawie, bo poranki spowite są w biel przymrozków...

Samotna niedziela. Wiosenne promienne myśli. Bukiet róż od M. Herbata mocna i gorzka, bo tylko taka ma sens...

Znowu od wtorku zaczynam kolejne szkolenie. To już trzecie w tym roku szkolnym. Jeśli będzie tak prowadzone jak poprzednie, to tylko szkoda czasu...

Czytam. Ostatnio wrażliwymi słowami opowiedzianą historię "Domu z witrażem"...

Chwilami nie mogę uwierzyć, że to już marzec...

I śpiewa mi właśnie Anna Maria, i delektuję się spokojem, ciszą i swoimi drobiazgami, małymi ucieczkami od świata. Może to właśnie jest receptą na wolniejsze mijanie?