RSS
piątek, 30 kwietnia 2010
W oczekiwaniu...
Poranki wciąż ze słońcem gdzieś na skraju poduszki, z modrym niebem, sączącą się radiową muzyką i zapachem kawy...

A potem, w drodze do pracy, promienie słońca rzęsy czeszą i zatrzymują się w bursztynowych plamkach moich tęczówek. Wciąż zapominam o okularach przeciwsłonecznych. Chociaż tak naprawdę wolę je nosić na głowie niż przysłaniać oczy:)

Kwiecień błogosławi kolorami. W ogrodzie tyle zmian. Melanż zieleni od tej jasnej, młodej poprzez malachitowe odcienie po te butelkowozielone. Powietrze pachnie kwieciem amarantowym, różowym i białym. I moje ukochane kaczeńce przysiadły w podmokłych zakątkach...

Teraz mam szeroko otwarte okno na zapach skoszonej wokół bloku trawy. Chciałoby się bosymi stopami dotknąć soczystości tej zieleni...

Czekam na majową magię bzów, konwalii, na waniliową biel kwitnących kasztanowców, na gwiazdki ich płatków we włosach...

Ubieram się w jutro. Ubieram w jutro moje myśli. I więcej mnie już w jutrzejszym powitaniu z moim M.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Drobiazgi...
Dzień dziś był roztańczony słońcem. Hymnem coraz bardziej zielonych listków wiosna się snuje w długich sukienkach mojego zachwytu. Powietrze pachnie tym czyś, co przypomina o szczęściu i radości. Lubię ten zapach...

Otwarty balkon, rozświergotane ptaki i muśnięcia lekkim wiatrem. Popołudnie utkane z jakiejś wewnętrznej pogody, witraże spokojnych minut. Nawet zegar zwolnił swoje tiktaki. Z głośników aksamitem płynie głos Sade. Zielona herbata lirycznym nastrojem wpisuje się w smak chwili, w miękkość jakowąś. W wazonie mam pomarańczowe gerbery, kolory słońc...

Jutro moi trzecioklasiści napiszą egzamin. Będę się cieszyć, jeśli osiągną wyniki zbliżone do tych z próbnego...

A ja
rozmarzam się na temat pierwszego majowego weekendu...
sobota, 24 kwietnia 2010
Tak sobie...
Sobota się snuje domowo. Ogarnęłam przestrzeń, uchyliłam okno, by słońce mogło tańczyć, wywiesiłam na balkonie pranie. Lubię w sobocie to krzątanie się i nadrabianie zaległości domowych z całego tygodnia...

Dziś jestem sama. Mój M. wyjechał daleko wygłosić referat. Właśnie nadeszły od niego uspokajające wiadomości, że wszystko dobrze. To moje wieczne zamartwianie się o bliskich może denerwować, ale nie potrafię inaczej...

Za oknem białymi obłokami niebo wędruje, ma dziś w sobie wiele pogody i światła. Zieleń traw ozdabiają złociste klipsy mleczy, sady tak ładnie wyglądają w pastelowych koronkach kwiatów i zachwycają aksamitne kolory bratków. Zieleń jest taka świeża, młoda i w tylu odcieniach...

A nastrój mój wyśpiewują mi teraz Miles i Billie. Szeleszcząco jest, szemrząco i błogo. Snuję się między balkonem, zielonym fotelem w pokoju, a komputerem. Przeglądam czasopisma, odmierzam czas herbatami, nasycam się zapachami wiosny, czytam co nowego u znajomych blogowiczów...

Niby nie dzieje się nic...ale dobrze mi z tym...
środa, 21 kwietnia 2010
W lekkiej jesieni...
Dziś do domu zapach deszczu przyniosłam w kieszeniach płaszcza. Niebu zgasł błękit. Ale powietrze jest w zielonym kolorze. W drzewach jakaś miękkość się objawia poematami listków...

Fiołki mi kwitną na rzęsach. Kwiecień kwitnie mi w głowie stokrotkami w delikatnej różowości, magnoliami i pastelowym kwieciem drzew owocowych. A jednak w lekkiej jesieni jestem...

Zimno. Za słońcem tęsknię, za spoglądaniem w niebo spod zmrużonych oczu...

Chwila ma teraz nastrój "Lacrimosy" Mozarta i waniliowo-karmelowy smak herbaty. I jest w tym jakiś zamierzony smutek...

Ostatnio mało mnie w wieczorach. Zapomniałam, jak to jest czytać nocami. Przegapiam kolory księżyców...
czwartek, 15 kwietnia 2010
...
Dziwny to czas. Niezrozumiały. Refleksyjny. Z myślami o kruchości życia. Z ludzkim odruchem współczucia tym, których już nie ma, tym, którzy zostali bez Bliskich w bólu, w poczuciu bezradności i pustki...

Czas przed telewizorem...czas współodczuwania...czas szarości...

W tych ostatnich dniach świat się zatrzymał, wyciszył, zastygł, dla bardzo wielu umarł trochę...

Na chwilę staliśmy się lepsi...
Znowu gorzknieją słowa...

A świat nadal trwa. Musi trwać...

I może z powodu tych wszystkich myśli o ulotności życia jakoś bardziej cieszę się słońcem, jasnym niebem, jasnozielonymi zaczątkami liści kasztanowców, szmaragdową zielenią traw. Uśmiecham się do ptaków, wijących gniazda pod moim dachem. Szukam normalności, przynosząc do domu naręcze żonkili i komponując ich żółć z serwetą w odcieniach zieleni. Szukam spokoju w zapachu herbaty...
czwartek, 08 kwietnia 2010
Drobiazgi...
Słoneczne popołudnie. Domowa cisza, przerywana ptasimi ćwierkotami i odgłosami świata dochodzącymi przez otwarte drzwi balkonu. Spokój i smak gorącej czekolady pitej małymi łyczkami, by dłużej trwała przyjemność...

Na świecie coraz bardziej zielono, coraz bardziej kolorowo. Kosmate pąki kasztanowców ożywiają dostojną czerń gałęzi, żółcieją gałązki forsycji, fioletem pachną fiołki. W ogrodzie krzewy w różowych welonach kwiecia i waniliowa biel zawilców. A niebo od rana w błękitnej sukience i pełne światła...

Wciąż uczę się wiosny, wciąż staram się, by pamięć nie bolała od tamtych dawnych słów mamy. Wciąż odczarowuję tamten czas...

Ocieplam swoje serce słowami od M. Akceptuję samotność. Tęsknię dobrą tęsknotą...

Znowu mam dużo czasu. Czytam "Miłośnicę" Nurowskiej, przeglądam czasopisma, z rozbawieniem czytam słowa Czubaszek: "Jeśli wciąż nie spotkałaś mężczyzny, u boku którego chciałabyś się zestarzeć, nie przejmuj się. Bez mężczyzny też się zestarzejesz. Może tylko później" :))
wtorek, 06 kwietnia 2010
Nadawanie kształtu...
Znowu jest zwyczajnie. Pojedynczo. Z jesienią w duszy. Nie lubię zostawać sama po kilku dniach spędzonych z M. Szukam sobie miejsca w domu, szukam zajęcia, oswajam samotność...

Znowu ten czas razem minął za szybko...

Chwila ma szafirowy odcień nieba, coraz intensywniejszą zieleń traw i smak czerwonej herbaty. Wchodzące uchylonym oknem powietrze pachnie wilgotną ziemią i drobinami słońca. Lekkim wiatrem kołysze się firanka...

I słucham dziś obsesyjnie Billie Holiday. Pozwalam się emablować smutnym dźwiękom...
czwartek, 01 kwietnia 2010
Świątecznie...
"Krzyż to takie szczęście
 że wszystko jest inaczej (...)" 
                                     
ksiądz J.Twardowski


Na ten wyjątkowy czas, w aurze odradzającej się przyrody, życzę Wszystkim tu zaglądającym radości, dobrych spotkań, spojrzenia w siebie i zamyślenia nad Tajemnicą...
 
1 , 2
Archiwum
statystyka