RSS
piątek, 29 kwietnia 2011
Zapachem deszczu...
Szeroko otwarty balkon, dalekie odgłosy ulicy, świat po burzy. Srebrnymi perełkami deszcz turlał się po zieloności. Powietrze pachnie wilgocią, świeżością i przeczuciem lata. W krynolinach nieba teatr białych obłoków. Muzyka wiatru w liściach i złote cętki słońca w moich źrenicach...

Popołudniowy czas frazuje jasnością nieba, poezją herbacianych listków i waniliowym smakiem ptasiego mleczka. Piątkowe złudzenie bezczasu przybiera pastelowe odcienie nicnierobienia. Subtelnie i nienachalnie sączy się smooth jazz. Moje bose stopy głaszczą dźwięki przysiadające na podłodze. W prostokącie okna gracja żółtych storczyków. Ich aksamitne płatki wiele wiedzą o czułości...

A wcześniej, otulona słońcem, siedziałam na swoim balkonie. Przeglądałam się w literkach nowego "Zwierciadła". Szukałam w nich siebie. Motyle słów rozsnuwały swe kolory spokojem. Wskazówki inaczej odmierzały ten balkonowy czas...

Zachwycam się kandelabrami ukwieconych kasztanowców. Zapalam zielone świece, pachnące bambusem...

I trochę się snuję po domu wiedziona oczekiwaniem. Wybieram bluzkę na jutro i perfumy. Jutro przybędzie mój M. Jutro rozkwitnę jego spojrzeniami...
czwartek, 21 kwietnia 2011
Świątecznie...

 "(...) Baranku wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy

z paskudnego kąta

z tego co po ludzku się nie udało

prawda że trzeba stać się bezradnym

by nielogiczne się stało"

                              /ks. J.Twardowski /


Życzę Wszystkim tu zaglądającym, by w czasie Wielkanocy właśnie "nielogiczne się stało", by udało się ocalić to, co najcenniejsze. Radosnych, spokojnych, pogodnych (w duszy i za oknem) Świąt...

środa, 20 kwietnia 2011
Drobiazgi...
I kiedy patrzę na tę zieleń, chciałabym, żeby świat się zatrzymał. Pięknie jest. A zieleń taka czysta, soczysta i młoda. Zachwycam się serduszkami listków drobnych, misternymi koronami kasztanowców, finezją traw. W kwitnących magnoliach dostrzegam przepych kwiatów i jednocześnie subtelność i grację. W drodze do pracy zauważyłam dziś złote gwiazdki mniszków lekarskich, a bez, ten przy moim bloku, ma już zalążki fioletowych kwiatów. W powietrzu unosi się słodycz kwitnących fiołków....

Kiedy taka piękna wiosna, łatwo czuć się częścią kosmosu :)

Więc oddycham dzień po dniu zielenią i słońcem, w nieba kryształach błękitnych zostawiam swe spojrzenia, zielonym wiatrem włosy czeszę, kolekcjonuję zachwyty. I otwieram się na ten piękny Czas tego tygodnia, na Dni, które ukazują, jak życie rodzi się z umierania...

Uładziłam już dom. Pachnie świeżością i wiosną. Mam w wazonie ogrodowe czerwone tulipany, prymulkę żółtą na parapecie i zielone świece...

Pojadę dziś do mamy na cmentarz, zapalę światło, zawiozę wiosenny bukiet, poopowiadam co u mnie...
czwartek, 14 kwietnia 2011
I znowu zakwitły jabłonie :)
Trochę pochmurny dzień, drobny deszcz rosi ziemię bardzo już zieloną. Ta zieleń jest taka jasna, taka młoda, taka świeża. Gałązki owocowych drzew w koronkach białego i różowego kwiecia. I kwitną wczesne magnolie. Między ich miękkimi, kosmatymi liśćmi pięknie wyglądają koralowo-czerwone i waniliowo-białe wąskie, skupione płatki kwiatów. I moje ukochane żonkile żółcą się wśród szmaragdowej trawy. Kasztanowców drobne listki kołysze zielony dziś wiatr...

Przeżywałam egzamin swoich uczniów...

Te dni to także wizyta Kumy. Przyjechała do rodziców na tydzień tylko, tym bardziej się cieszę, że znalazła czas, żeby się ze mną spotkać. I były dobre rozmowy, zwierzenia, opowieści o życiu na emigracji, o tęsknocie. I były łzy i śmiech. Lubię, kiedy Kuma mówi, rozglądając się po moim domu, że tak lubi tu być. Pewnie znowu spotkamy się dopiero w wakacje...

Mieszkam ostatnio w piosenkach Turnaua. Po koncercie, który mnie oczarował i zaczarował, zakupiłam przez internet kilka jego płyt. Teraz jestem w Cafe Sułtan i wsłuchuję się w niezwykłe piosenki duetu Przybora- Wasowski. To chwile na uśmiech, na zamknięcie oczu i zamyślenia. Zachwycają mnie także cudowne solowe partie trąbki i saksofonu...

I myślę ciepło i serdecznie o Komidzie, życząc Jej spokoju i szybkiego zdrowienia :)
środa, 06 kwietnia 2011
Drobiazgi...
Tak sennie jest, że zaparzyłam kawę, w tej maleńkiej filiżance malowanej w anioły. Za oknem niebo podszyte deszczem i znowu szare dymy z kominów, ja też włączyłam piec. W myślach uciekam w słońce...

Domowa przestrzeń spowita w rozkołysane dźwięki. Powietrze gęstnieje jazzowymi snujami. Dziś wiele moich latawców do M. jest w kolorze tęsknoty i oczekiwania. Jeszcze tylko wypełnić czas do piątku, nadać chwilom jakiś sens, pooddychać księżycami złotymi w znowu bezsenne noce, po swojemu uchwycić ulotność drobiazgów...

Dziś wieczorem wybieram się na koncert Turnaua, mistrza nastroju. To będzie "Wieczór sowich piosenek". Jestem ich bardzo ciekawa. Mam nadzieję na wieczór szeptany, rozkołysany, kameralny i z błyskiem w oku...

wtorek, 05 kwietnia 2011
W zieleni...
Mozaika pól zielono-czarnych, szafirowa linia horyzontu, powietrze pachnące wilgotną ziemią i goryczą dymów, przezroczyste niebo upajające się słońcem, aleja kasztanowców w jasnozielonych pąkach. Z każdym dniem przybywa kolorów, z każdym dniem więcej wiosny. Wplatam ją sobie we włosy, rozzieleniam tęczówki oczu kiełkującą trawą, myśli zostawiam w błękitach...

W kwietniu urzeka mnie ulotność, zmienność, przybywanie świata, łagodność zapachów i kolorów. Urzekają mnie z dnia na dzień zieleńsze liście, niezliczone odcienie zieleni, szaleństwa ptasich wirtuozów...

Popołudniową porą życie za oknem cichnie, uliczki milczą, jakiś bezruch w krajobrazie. A w moim domu muzyka się snuje i zielony zapach bambusowej świeczki. Czas na bezczynność, na aromat herbaty, na słowa. Zaczęłam czytać "Cień wiatru" Zafona. Jeszcze nie wiem, czy mi się podoba...
niedziela, 03 kwietnia 2011
Drobiazgi...
Niedziela mija mi domowo. Jazzowe nuty turlają się po podłodze rozświetlonej słońcem, które wchodzi przez uchylone balkonu drzwi. Wiosna prawie w pełni. Niebo w wyrazistej niebieskości, z drobnymi przecinkami ptasich skrzydeł, zieleń coraz zieleńsza, żółci się forsycja i uśmiechają się kolorami bratki na przyblokowej rabatce...

Dziś mam zamiar wybrać się w poobiedniej porze do ogrodu. Sprawdzę, jak tam ma się wiosna. Zaplączę się w ścieżki jasnozielone i rozsłonecznione...

Herbata ma swój zielony odcień i smakuje mandarynką. Na krawędzi filiżanki przysiadły sprawy drobne i wieczne, ważne i nieważne. Zanurzam się w słowa. Doczytuję "Zwierciadło", a w nim ze szczególną uwagą artykuł "Wolniej znaczy lepiej"...

Słońce za oknem, dobre fluidy wirują w powietrzu. Oplata mnie spokój, przezroczysty i miękki. Czas trzymam pod rękę, niech się nie wymyka niepostrzeżenie. W granatowej, kamionkowej doniczce żółta prymulka. Wiosenny blues...
Archiwum
statystyka