RSS
niedziela, 29 kwietnia 2012
Drobiazgi niedzielne...

Kawa wypita na rozsłonecznionym balkonie. Łapanie słońca i myśl o opaleniźnie. Brzęczenie pszczół. Kasztanowce jak wielkie, zielone bukiety. Powietrze pachnące latem i skoszoną wczoraj trawą...

Niebo jest jasne, niemal przezroczyste...

Jestem jeszcze w koszuli nocnej, podczytuję swoje gazety, snuję się po domu, zatrzymuję wzrok na widzianej z okna zieleni, która od wczoraj wydaje się być bujniejsza i zieleńsza...

Niedzielę spędzę ze sobą. Nie lubię takich niedziel...

sobota, 28 kwietnia 2012
Chwilki...

Lato w kwietniu, tak nagle. Dziś poszłam po swoje cosobotnie sprawunki w bluzce z krótkim rękawem, z gołymi stopami, a słońce łaskotało ciepłem, miękko układało się na zieleni roślin. Sady jak panny młode w koronkach najdelikatniejszych, w mozaice pól żółć rozkwitłych rzepaków i świat pachnie czeremchą aż do zakołowania się w głowie...

Poranek smakuje kawą. Przejrzałam nowe WO. Ciekawa jestem zamieszczonego tam fragmentu książki o rodzinie Iwaszkiewiczów, ale zostawię go sobie na później, bo na 11 muszę do pracy, dziś będę pracować podczas festynu przy loterii, na rzecz stowarzyszenia, w którym działam...

Otworzyłam balkonowe drzwi, by mogło wchodzić do domu ciepłe i pachnące powietrze. Ptasie świergolenia mieszają się z dźwiękami płyty. Komeda. Możdżer. Jagodziński. Auguścik. Dudziak. Serafińska. Od wczoraj słucham w uniesieniu...

Niebo się niebieści, kasztanowce w alei w kryzach zieleni i zaczątkach kwiatów, ciekawe, czy zdążą zakwitnąć na matury? Bez także szykuje się do kwitnienia...

Od wczoraj mieszkam w świecie książki "Niech się rozpęta burza" Leeny Lander. Podoba mi się język tej powieści, podoba mi się opowieść, nieco mroczna, zasupłana zmieniającymi się planami czasowymi...

Cieszmy się sobotą :))

czwartek, 26 kwietnia 2012
Sycąc się popołudniem...

W batiku nieba nitki błękitu, szafiru i rozbielonego turkusu. Gdzieś ponad kopułami drzew kilka złocisto-różowych smug rozjaśnia popołudniowy czas. Gałęzie kasztanowców w zielonym welonie listków, w etiudach wiatru i w ptasich ćwierkotach. Puste ulice, bezludne i ciche. Powietrze smakuje zielenią w odcieniu limonki, mięty i pistacji. Taka młoda ta zieleń, taka czysta jeszcze, taka radosna i soczysta...

Zapach nowych, od dawna oczekiwanych książek, dziś po południu dostarczonych przez kuriera. Dźwięki z nowych płyt. Achy i ochy, bo składanka jazzowych piosenek cudna...

W wazonie mam bukiet stokrotek. Wczoraj zebrałam na łące podczas spaceru. Uwielbiam te drobne białe płatki lekko muśnięte różowym wzruszeniem. Świat kwietny cały i pełen barw: białe dzwonki młodych pokrzyw, złote klipsy mniszków, szafir szafirków, niebieskofioletowe fiołki, forsycje w cesarskiej żółci, aksamitna wielobarwność bratków, ascetyczna biel narcyzów, przepych magnoliowych płatków. Tyle do podziwiania...

Kiedyś nie lubiłam wiosny. Bolały mnie nieśmiałości listków, subtelności traw i kwiateczków. Zamykałam oczy na to wiosenne piękno świata. Bolało mnie rodzące się życie, bo przypominało umieranie mamy...

Domowy czas i domowy strój. Aromaty herbat. Latawce dobrych myśli wysyłanych do M. Stęsknienie i odliczanie dni do długiego weekendu :)

wtorek, 24 kwietnia 2012
Drobiazgi...

Dziś wczesną pobudkę miałam. Dyżurowałam z dyrektorką w szkole od piątej, czekając na kuriera, mającego dowieźć arkusze egzaminacyjne. Pobudka była ze słońcem w oknie i niebem rozświetlonym pastelową różowością, szafirem i cytrynowym złotem. Dostrajałam się tymi barwami, dobudzałam aromatem kawy i szemrzącą "Trójką"...

Do południa krótkie chwile słońca upiękniały wiosenny krajobraz. Forsycje kwitnące jaskrawą żółcią, białe płatki drobnych kwiatków owocowych drzew, odradzająca się zieleń jasna i subtelna, złociste koszyczki mleczy, półprzezroczyste listki kasztanowców, jaspisowa zieleń traw...

Kwiecień mija. Nie był łaskawy. Skąpił słońca. Deszczową melancholią odmierzał dni. Jesienne klimaty oplatały kwietniowe serce. Coraz mocniej tęsknię za majem...

Dzisiejszy test egzaminacyjny, w odczuciu moich uczniów i moim, łatwy nie był. Cieszę się, że pozytywnie wypowiadali się na temat pracy. Wydaje się, że podali właściwe przykłady literackie. Ufam, że "coś" napisali :)

Wtorkowe odcienie czasu. W filiżance w anioły goryczka listków herbaty, to jej aromat i smak wypełniają haiku domowych chwil. I jeszcze łagodny jazz sączy się z głośników. A niebo za oknem zamyśla się obietnicą wieczoru w kolorze indygo...

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Powtórka z codzienności...

Szarość dziś taka. W zatoce smutnego nieba brak światła. Rozjaśniam domową przestrzeń miodowym światłem lampy. W prostokącie okna deszczowe naszyjniki tworzą uporządkowany wzór. Otwartym oknem wsnuwają się drobiny szarego chłodu. Owijam się pledem w pastelowe pasy. Sycę się jego ciepłem...

Po kilkugodzinnym szkolnym hałasie dziś uciekam w muzykę Mozarta. Wyciszam się. Opuszkami palców zapisuję myśli. Czas wypełniam filiżankami czarnej herbaty, dosmaczam chwile śliwkami w czekoladzie...

Weekendowy czas miał kolor oczu M. i ciepło jego dłoni, i jak zwykle minął za szybko...

Drzewa szumią jasną zielenią i małym koncertem skrzypcowym. Brakuje mi słoneczności na balkonie, mrużenia oczu, rozedrganego ciepłem powietrza. Ołowiane chmury deszczem przeglądają się w coraz większych kałużach...

Popołudniową godziną domowa jestem. Oddycham wilgotnym powietrzem. Podziwiam sady w koronkowej, lekko zaróżowionej bieli. Czerwienią tulipanów otulam oczy. Czas przepływa gdzieś obok mnie...

czwartek, 19 kwietnia 2012
Drobiazgi...

Rozsłoneczniony dzień. Miękkie powietrze. Soczysta zieleń. Radosne świergotania ptaków. Wiosenna uroda drzew, w drobnych listkach, lekko zwiniętych jeszcze, kosmatych i lepkich. W malachicie traw złote gwiazdki mniszków lekarskich. Wiosna krąży ścieżkami kocim krokiem, leniwie muska świat kolorami...

Tak szybko mija ten kwiecień. Już czwartek kołysze się lekko rozgrzany słońcem, w tasiemkach światła...

Kupiłam sobie czerwone tulipany dla pociechy, pięknie komponują się z moją ulubioną zieloną serwetą...

Chwila jest otwartymi balkonu drzwiami, zapachem powietrza z wpiętą weń smugą gorzkiego dymu z pobliskich ogrodów, figlarnością zaokiennych ptaków, idealnie błękitnym niebem z falbankami białych obłoków...

Lubię mieć czas. Słucham Anny Marii. Dotykam słów. Zamyślam się dźwiękami trąbki. Ulegam pozytywnej melancholii...

W smaku herbaty jaśminowe płatki. Na talerzyku kilka białych "Michałków". Pyszota :)

Za chwilę policzki nieba zarumienią się wędrówką słońca za horyzont. Przedwieczorna pora zakwitnie różowością i pomarańczowym złotem...

Czy może być coś piękniejszego od zachodzącego słońca?

poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Na poniedziałkową nutę :)

Mam dziś na późniejszą godzinę do pracy, więc poranek smakuje niespiesznością. Staranniej zrobiłam nieład na swojej głowie, staranniej wydłużyłam rzęsy i spokojnie zjadłam śniadanie...

Teraz aromat kawy miesza się z dźwiękami radiowego muzykowania. Pozwalam tym miękkim nutom przysiadać na krawędzi filiżanki i dotykać mnie kojąco i łagodząco. Okno jest dziś deszczowym obrazkiem. Niebo płynie szarymi chmurami, ptaki zamilkły, przycupnięte na gałęziach. Za to kopuły kasztanowców w alei zaczynają przypominać girlandy w jasnym odcieniu zieleni. I fiołki zakwitły, a ja tak lubię ich delikatność i nieśmiałość między źdźbłami traw...

Nie wiem, jak będę prowadziła dziś lekcje. Prawie straciłam głos, skrzeczę okropnie. Nie pomogły ani pastylki do ssania, ani inhalacje, ani siemię lniane :)

Obłaskawiam poniedziałek dobrymi myślami...

Miejcie dobry dzień!

niedziela, 15 kwietnia 2012
Aż będę niebieska...

Niby wiosna, a nastroje dziś jakby jesienne. Powiedziałabym, że smutne. Te pogodowe nastroje i te w duszy. Pada od rana, "kocie łby" przyblokowej uliczki srebrzą się deszczem, szyby w mozaice drobnych kropel, szarość dokucza. I jeszcze przyplątało mi się przeziębienie. Nieszczęśliwie mi...

Fastryguję niedzielę dźwiękami swoich smutnych płyt, zaparzam herbatę po herbacie, zamykam oczy po przeczytaniu kilkunastu stron "Lata polarnego", zachwycam się językiem tej powieści niby chłodnym, oszczędnym w słowa, a pełnym liryzmu. To smutna książka, ale pasuje do dzisiejszego dnia...

Przesiąkam czasem, poganiam minuty, tęsknię do wieczornego nieba za oknem. Kiedy zapalę swoją pyzatą lampę, będzie wydawało się być w kolorze indygo. I niech się zaplącze spokojem między rzęsami...

 
1 , 2
Archiwum
statystyka