RSS
sobota, 26 kwietnia 2014
Drobiazgi...

Dziś wiosna taka, że lato fruwa w powietrzu. Zielono, niebiesko, kolorowo, świetliście i ptasio. Na złotych pszczelich trąbkach zapachy wzlatują ku niebu rozbłękitnionemu. Zieloną nitką traw rozzłoconych mleczami maj się skrada. Jest już blisko, bliziutko. Wplątuję się myślami w pierwsze majowe dni. Dni z M. 

A sobota zaczęła się telefonem o poranku, zwykłym: to ja. Kilka zdań, śmiech, czułość: talizmany na sobotę...

Za szybą zielone czupryny kasztanowców podpierają niebo. Kilka chwil temu siedziałam na balkonie, cieszyłam się smakiem kawy, zielenią i żółcią pól. Byłam ciszą i dzieliłam się na drobiny muzyki, szukałam metafor w barwach nieba...

Sterta sobotnich spraw poczeka chwil kilka. W sobocie lubię niespieszność, wiele razy o tym pisałam. Dziś moja sobota będzie nieco inna, bo od 13 pracuję. Stowarzyszenie, w którym działam, zorganizowało loterię i kącik "Książka za grosik". Zbieramy pieniądze na wakacje dla dzieciaków...

Dni minęły tak szybko. Byłam w komisjach egzaminacyjnych, pocieszałam tych, którzy ogłaszali "psze pani, źle zrozumiałem temat rozprawki". Żegnałam Różewicza, pochylając się nad wierszami ulubionymi. Byłam wczoraj u rodziców, zapaliłam znicze, pobyłam z myślami...

Dobrej soboty nam życzę :)

piątek, 18 kwietnia 2014
Świątecznie...

"Zacznij od Zmartwychwstania

od pustego grobu

od Matki Boskiej Radosnej

wtedy nawet krzyż ucieszy (...)"

                               ks. Jan Twardowski "Od końca"

 

Niech ten szczególny Czas przyniesie nam wszystkim radość, wzajemną życzliwość, pogodny nastrój. Życzę spokoju, szczęśliwych chwil z bliskimi, pięknych pisanek, dobrych rozmów, wiosny w sercu i nadziei "rwanej prosto z krzyża". Wszystkiego najlepszego!

czwartek, 17 kwietnia 2014
Chwilki...

W błękitnych chusteczkach nieba łoskot bocianich skrzydeł, wciąż znoszą gałązki i moszczą swoje nowe gniazdo. Wybrały słup w centrum wsi, tam zainstalowano im platformę i są, a wydawało się, że obrażą się i odlecą, bo zniszczono im ich stary dom. Wczoraj byłam w Soplicowie swoim i z radością zauważyłam, że po trzech latach wróciły boćki i gniazdo już nie straszy pustką...

Coraz bliżej święta. Staram się mieć czas, by się zatrzymać, by podumać, by pochylić się nad tym, co ważne w tych Dniach...

Słońce chodzi po słojach podłogi. Bukiet czerwonych tulipanów cudnie komponuje się z zieloną serwetą. Kawa pachnie spokojem...

Wybieram się dziś do Miasteczka ożywić rudy odcień swych włosów, kupić kilka drobiazgów, spotkać się z koleżanką...

Zatracam się w smutnym jazzie. Może dlatego, że oczarowały mnie dźwięki z filmu "Ida". I znowu wieczorami dużo czytam, rozpływając się w grafitowe kolory nieba...

Wiśnie japońskie rozkwitłe w ogrodzie słodką różowością pachną tak, że zaczynam tęsknić za majem :)

niedziela, 13 kwietnia 2014
Drobiazgi...

O świcie widok za oknem przypominał jesień. Mgła kleiła się do drzew, a akwarela szarego nieba zwiastowała deszcz. A teraz, po dwóch godzinach od mojego obudzenia się, okno rozświetlone miękkim, wiosennym światłem, niebo niemal przezroczyste i zieleń taka jasna i młoda w słońcu...

A wczoraj wpadłam w wir porządków. Dom pachnie świeżością, okna lśnią, ukrochmalone serwetki bielą się ładnie. Wyniosłam na makulaturę stos gazet, wyrzuciłam niektóre przydasie, które jednak się nie przydawały, tylko zajmowały miejsce. I wiem, że nie w sprzątaniu istota świąt, ale potrzebuję tego rytuału...

Ostatnie dni wiązały żołądek na supeł. Kończyłam, mam nadzieję, sprawy w banku. I przeniosłam mamę do taty...

Samotna niedziela, bo M. ma zajęcia ze studentami. A u mnie spokój, wsłuchuję się w ledwo słyszalne, wsnuwające się uchylonym oknem szelesty, w ptasie unisono gdzieś z oddali. Zatrzymuję chwile aromatem kawy...

I zaraz się ubiorę, każdą rzęsę czernidłem wydłużę, rozetrę kroplę perfum...

Niedzielo, miej uprzejmość mijać ładnie :)

piątek, 04 kwietnia 2014
Zwykłe odcienie czasu...

Uchylone okno, lekko falująca firanka, inny odcień światła. Sączy się seledynowa zieleń smukłych brzóz zaokiennych. W płaszczyznach błękitów powolny ruch obłoków białych. Przecinki ptasich skrzydeł filozofują spokojem...

Piątkowo mi jest. A piątki lubię też i za to, że mam mniej lekcji. Przez chwilę, sprowokowana piosenką w radiu, tańczyłam przed lustrem i robiłam miny. Teraz czas pachnie kawą, a ja snuję się po domu wiedziona oczekiwaniem. I jestem oczekiwaniem. Wieczorem rozkwitnę kasztanowymi spojrzeniami M.

I dziś uśmiecham się wiosną: fiołkami w zielonej trawie, promieniami słońca, wiatrem lekkim, kwietnymi woalkami drzew owocowych, złotymi gwiazdkami mleczy, niezwykłym zapachem powietrza, modrym niebem, ptasimi flecikami ćwierkań, wachlarzykami liści coraz zieleńszych...

Zatrzymuję myśli kilkoma przeczytanymi stronami książki. Słowo za słowem bliżej wieczoru jestem :)

Archiwum
statystyka