RSS
środa, 27 kwietnia 2016
Drobiazgi...

Deszczowe krople równymi rzędami srebrzą się na szybach. Niebo już pobłękitniało i nikłe słońca promienie rozświetlają to zimne popołudnie. Ledwo zarysowana tęcza, ale dostrzeżona przeze mnie i okraszona uśmiechem mym. A wczoraj śnieg padał. Płaty jak z rozdartej niebiańskiej pierzyny leciały, bieląc trawniki, dachy domów i aut, moje bratki na balkonie. Niespodziewany i niechciany atak zimy...

Domowy czas. Melodia włączonego pieca, bo chłód dokucza. Gorąca herbata, szemrzące radio, tulipany w wazonie i chwile spokojne...

Jako że nie wyrasta się z baśni, bo w nich mądrość, dobro i piękno, do poduszki czytam "Gałązkę z Drzewa Słońca", baśnie cygańskie w opracowaniu J. Ficowskiego. Tak pięknie wydane, z pięknymi ilustracjami. Tak mnie oczarowały, że musiałam je kupić. Podaruję jakiemuś zaprzyjaźnionemu dziecku. Może wnuczce koleżanki, która ze Świata Przewracanych Kartek jest...

W sobotę będę pracowała na festynie, na stoisku z tanią książką. Jak corocznie będziemy gromadzić fundusze na wakacyjny wyjazd dziatwy szkolnej nad morze...

Kasztanowce w alejach w zielonym welonie liści, wciąż w koronkach oczekiwania drzewka owocowe i wciąż magnolie kwitną z gracją. A kwiecień taki chłodny...

piątek, 22 kwietnia 2016
Piątkowo...

Ciche piątkowe popołudnie. Siedzę z laptopem przy stole w kuchni. Lubię kuchnie, są sercem domu, miejscem aromatów, miejscem zawsze pełnym ciepła. Moje okno w kuchni jest jak obraz, ruchomy obraz. Teraz po błękicie nieba płynie flota miękkich obłoków, w lekkim wietrze kołyszą się coraz bujniejsze korony kasztanowców, a ja niezmiennie zachwycam się tą świeżą, jasną zielenią, jeszcze seledynową, jeszcze młodą...

Smak kawy mieszam z cichymi dźwiękami jakiegoś jazzu. Znowu mam czerwone tulipany w wazonie podarowane mi przez koleżankę z pracy. Słońce delikatnie muska kuchenne ściany, lśni cętkami na kuchennej podłodze, łagodzi krawędzie i upływające minuty czyni miękkimi...

Prawie minął tydzień. Jutro mam zajęcia w swojej zaocznej szkole, jutro też wybieramy się z babkami, tymi moimi, na pogaduszki do jakiejś miłej knajpki. Coraz bliżej do końca naszych zajęć, stąd ten pomysł spotkania na innym gruncie niż ten szkolny...

Uszykowałam moją cudną granatową bluzkę w stylu boho, sznurki paciorków i dżinsy. Się sobie podobam w lustrze :)

Mało czytam. Mało mam czasu dla siebie. Za to mojej pracy przybywa stron i nabiera ona coraz konkretniejszych kształtów...

Magnolie kwitną tak pięknie i pierwsze różaneczniki, i japońskie wiśnie różowieją kwieciem. Trawy pachną zielenią. Świat pięknieje, tylko wciąż zimno jest. Ostatnie noce z przymrozkami, ze srebrnym szronem na dachach...

Na palcach maj się zbliża...

poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Matowe tło dnia...

Zielone cienie drzew, srebrna szarość nieba, fiołkowy mrok podchodzący pod okna lekko i niespiesznie. Ptaki zatrzymują w koronach kasztanowców zielone nuty. Aromatem herbaty pu-erh o smaku porzeczki ze śliwką chwile naznaczam. Na dziś skończyłam z pisaniem kolejnych stron pracy...

Błogi spokój i rozkołysane dźwięki z płyty "Sobremesa". I gdzieś w głowie tańczą mi obrazy labiryntów wąskich uliczek skąpanych w ciepłym świetle latarń. Pachnie tamten wiatr i jest coraz bliżej do wakacji...

A dziś uczniowie moi zmagali się z egzaminem. Nastroje po tak różne, jak różni są oni. Komentarze od takich, że trudno, do tych, że "mega łatwe". A będzie jak zwykle...

Bukiet tulipanów odcina od szarości dnia ciepłem czerwieni. Ostatnio zazwyczaj pada i cienkie strugi deszczu pluszczą koncertowo. A ja za słońcem tęsknię...

Weekend był uroczy. Byliśmy sobie z M. w kokonie domu. Blisko, domowo i dobrze. I na trochę czas się zatrzymał w kolorach win, w śmiechu, czułości, dotyku...

czwartek, 14 kwietnia 2016
Drobiazgi...

Zapach kawy, szare niebo za oknem, w wazonie obok mnie bukiet żonkili, chwile rozkołysane piosenkami Sade. W skrzynkach na balkonie aksamit barwnych bratków, miło jest spojrzeć w okno i ujrzeć te pełne witalności kwiaty...

Wiosna jest, dzieje się. Widziałam, że w przydomowych ogródkach rozkwitły magnolie, szczególnie pięknie wyglądają te w muślinie waniliowej bieli. Sady pachną różowością kwiecia. W szmaragdzie traw skromne fiołki i ich oszałamiający zapach, wyczuwalny z daleka. Cudnie jest!

Zenza napisał w komentarzu pod poprzednią notką, że tegoroczna wiosna będzie najpiękniejsza. Ale czyż każda wiosna nie taką właśnie jest? Im jestem starsza, tym bardziej dostrzegam siłę wiosny. Odurzam się odradzaniem się świata. Zachwycam się nieśmiałością wiosennych kwiatków, pięknem drobnych listków w odcieniu tej najjaśniejszej, seledynowej zieleni, słońcem się delektuję, zielonym wiatrem. I uciekam od myśli, że tak szybko to życie mija, że to kolejna wiosna, a ta zeszłoroczna, przecież tak niedawno była...

Ten tydzień bardzo wypełniony pracą jest. Po lekcjach wracam do domu, zjadam coś na szybko i zasiadam przy laptopie, by tworzyć kolejne strony swojej pracy dyplomowej. Tempo mam żółwie i do zimy mi chyba zejdzie, jeśli tak wolno będzie mi to szło. A przecież ostateczny termin oddania to 23 maja...

Za chwilę pobiegnę do pracy, z  rozwianymi połami trencza, z barwną apaszką na szyi. Stukotem obcasów spłoszę wróble urzędujące w krzakach forsycji, która złoci się tak radośnie...

Czwartku, bądź dobry!

sobota, 02 kwietnia 2016
Drobiazgi...

Niebo jest przezroczystym kryształem. Piękna świetlistość w oknach. Wreszcie słońce mnie budzi i miłe ptasie ćwierkoty. Wczoraj zauważyłam, że boćki do nas wróciły. W białych koronkach kwietnych dzikie śliwy, a krzewy i drzewa w poświacie jasnej zieleni. I moje ulubione forsycje zaczynają się złocić...

Sobota mijać będzie domowo, acz pracowicie, bo mam zamiar zacząć pisać swoją pracę dyplomową...

Zanim wybiorę się po cosobotnie sprawunki, delektuję się czasem kawy, spokojem i ciszą. Nic mi nie gra, nie mam włączonego telewizora. Lubię być w ciszy...

W pracy dziwna atmosfera w pokoju nauczycielskim. Czekają mnie obowiązki przewodniczącej komisji podczas egzaminu, dyżur od wczesnej pory i oczekiwanie na kuriera, który dowiezie arkusze egzaminacyjne. I znowu sprawdzam, sprawdzam, sprawdzam prace klasowe, domowe i te zaległe, które przynoszą ci, którzy nie oddali ich w terminie, bo "dajemy szanse", szczególnie po rozmowach z rodzicami :)

Czas mija mi w tym roku zadziwiająco szybko. Wydaje mi się, że moja umiejętność, by się na chwilę zatrzymał, by mijał wolniej, by choć trochę go ocalić, nie ma już racji bytu. Dni mijają, niestety, nazbyt szybko, w jakimś szaleńczym tempie...

Soboto, mijaj wdzięcznie :)

Archiwum
statystyka