Archiwum
statystyka
RSS
sobota, 28 kwietnia 2018
Drobiazgi...

Wiosna na całego, a ja przegapiłam jej etapy. Nie zdążyłam nacieszyć się krokusami, śnieżycami i rannikami. Przekwitły jakoś tak szybko. Ledwo odkryłam, że magnolie kwitną, a już ich płatki w pastelowych odcieniach zaczęły opadać. Na szczęście japońskie wiśnie, mirabelki, czereśnie nieco dłużej cieszyły mnie swym kwieciem w odcieniu bladoróżowym i marcepanowej bieli. I mleczy złote gwiazdki zdobią trawniki. I zauważyłam wczoraj, że kasztanowce zakwitły, jak zawsze przed maturami...

Dni opadały tak szybko, przerażająco szybko. Pracy tyle za mną i jeszcze więcej przede mną. A perspektywy jakieś niepewne, ale koniec marudzenia. Tyle że jakoś ostatnio niezbyt dobre nastroje mi towarzyszą, kiedy pomyślę o wrześniu i pracy...

Teraz dom. Ja przed podróżą. Piję kawę, oglądam kinową wersję "Nocy i dni", dopakowuję walizkę. Kwiaty już podlałam. Klucz zapasowy do sąsiadki odniosłam. i oczekiwaniem jestem...

Majówkę spędzimy z M. w Złotej Pradze, w drodze powrotnej zatrzymamy się na chwil kilka w Krakowie. Cieszę się, bardzo, bo potrzebuję uciec od tego wszystkiego na trochę, pobyć w innym miejscu, dzielić czas z M.

A jakie będą Wasze majówki?

sobota, 07 kwietnia 2018
Wiosenne migawki...

Niebo dziś takie rozsłonecznione, wyraziście błękitne, tyle tylko, że wiatr szaleńczo wieje i jakoś odechciewa mi się spaceru. A miałam się wybrać do ogrodu, żeby krokusami oczy nacieszyć, zobaczyć ostatnie już ranniki, śnieżyce i przebiśniegi. Może jutro pogoda będzie łaskawsza...

Domowo mija mi czas. Uładziłam dom, ugotowałam zupę, ułożyłam sprawdzian ze składni zdania pojedynczego, teraz już delektuję się czasem dla siebie. M. ma zajęcia ze studentami. Świąteczny czas minął nam jakoś tak szybko, ale za to uważnie, uroczo i we dwoje...

Z niecierpliwością czekam na czwartek, bo zamówiłam meble na balkon i właśnie wtedy je dostarczą. I już sobie wyobrażam aranżowanie balkonowej przestrzeni, już oczyma wyobraźni widzę letnie wieczory, kwiaty w donicach, lampiony i świece. Coraz częściej też myślę o wakacjach. Zmęczona jestem pracą w dwóch szkołach, niepewnością, tym, że gimnazjalistom już się nie chce...

Czekam na przesyłkę z internetowej księgarni, będzie w niej kolejna część sagi o policjantach z Lipowa. I jest we mnie jakaś niecierpliwość...

W wazonie mam bukiet, bukiecik właściwie, składający się z drobnych goździków w cytrynowym kolorze, miniaturowych margerytek w odcieniu limonki. Taki wiośniany ten bukiet. Kiedy na niego patrzę, czuję przypływ energii :)