RSS
czwartek, 23 maja 2013
Zamyślenia...

Promienie słońca zalewające drzewa, szmaragdowa poświata na liściach, grzywy rzepakowych pól falujące w słońcu niczym żółta rzeka. Pochodnie głogów, waniliowa biel kasztanowców, przydrożne połacie zieleni w jaskrach i biedrzeńcach. Kwietnie, pachnąco i barwnie...

Uchylone okno, figle firanki i ptasich flecików dźwięki. Zapach koszonej trawy budzi tęsknotę za latem i wakacjami...

Kilka dni temu moja mama gdyby żyła, obchodziłaby 68. urodziny. Nie umiem sobie wyobrazić jej w tym wieku. Jaka by była? Jak byłoby nam ze sobą? Wciąż pamiętam mamę trzydziestosiedmioletnią. Mam więcej lat niż moja mama, kiedy odchodziła. I choć potrafię już zachwycać się majowym światem, to wciąż boli mnie każdy maj, bo przypomina umieranie mamy...

Przepadłam na trochę. O powodach pomilczę. Napiszę tylko, że trudne to były dni, z lękiem pod naskórkiem...

"Miłość jest zawsze troską, o to, co się miłuje". Byłam troską...

Dziś mogę napisać: jest dobrze :)

środa, 15 maja 2013
Czas zatrzymując...

Poranną ciszę zakłócają zwielokrotnione echem odgłosy szczekających psów i warkot piły mechanicznej, sąsiad przygotowuje się do kolejnej zimy i urządza pobudkę tuż po szóstej. Zamykam okno, włączam ciepłe dźwięki "Sobremesy", robi się błogo, radośniej. Czas się kołysze leniwie, a ja razem z nim...

Mam dziś na późniejszą godzinę do pracy. Zjadłam dobre śniadanie bez pośpiechu, umalowałam staranniej oczy. Odprasowałam zielone spodnie i granatową bluzkę. Ładnie mi w lustrze...

Wczoraj przyszła paczka z internetowej księgarni, a w niej kilka czytadeł dla mnie i przepiękna książka dla bratanka. Zamówiłam na prezent z okazji Dnia Dziecka "Mapy"Mizielińskich. Zachwycałam się grafiką, stonowanymi kolorami, ciekawostkami. Wieczór był "podróżowaniem"...

Kawa mi pachnie i konwalie. Zieleń faluje za szybami. Owocowe drzewka jak w koronkach całe. Za stokrotkami tęsknię...

A książkę Kolskiego oddam do biblioteki :)

poniedziałek, 13 maja 2013
Przy kawie...

Rozmigotany, rozsłoneczniony świat, jak morze niebo połyskuje, a w pejzażu plątanina zieleni, fioletów i żółci. Japońskie wiśnie zakwitły i różowieją sobie ładnie w ogrodzie. Byłam tam wczoraj na spacerze, ale niezbyt długo, bo ludzi za dużo, płoszyli myśli głośnymi rozmowami i sesjami fotograficznymi niemalże z każdą rośliną :)

"Sobremesa" Anny Marii pasuje do popołudniowej kawy...

Pachną mi konwalie podarowane przez koleżankę na "dobry poniedziałek"...

I dobry ten poniedziałek. Uśmiechnięty, kolorowy, umajony...

Mam do oddania "Egzamin z oddychania" Kolskiego. Mnie się nie podobała ta książka, ale gdyby ktoś był zainteresowany, proszę o informację, chętnie ją podaruję...

sobota, 11 maja 2013
Drobiazgi...

Bardzo wcześnie dziś wstałam, obudziły mnie ptasie koncerty. Postałam chwilę na balkonie. Po ostatnich deszczowych dniach zieleń stała się bujniejsza i zieleńsza. Pola żółcą się zakwitłymi rzepakami, a trawy ustrojone złotymi gwiazdkami mleczy. I niebo dziś cudnie jasne, lekko błękitne. Kasztanowce w alei welonem białego kwiecia czarują...

Kawa. A wcześniej ciepły prysznic. Balsam pachnący migdałami. Otwarte okno i niezwykłe zapachy: kwitnącego bzu, koszonej trawy, kwiecia na przyblokowych krzewach...

Niewiele ostatnio czytam, zapracowana jestem :) Ale przed snem znajduję czas. "Zagrać Marię" Szczepkowkiej jest historią szaleństwa, jest historią o przekraczaniu granic...

Sprawdzałam testy klas drugich. Wielu uczniów nie napisało pracy, choć czasu mieli wystarczająco dużo. Ponoć umieli, ale im się nie chciało. I nie było internetu w klasie, nie można było zastosować techniki "kopiuj, wklej"...

Wybieram się z koleżanką do Miasta. Słońce nam sprzyja...

środa, 01 maja 2013
W kolorze...

Otwarte okno, rześkie powietrze, srebrzysty chłodek, drobiny słońca, migotliwe i złote. I niebo przewiązane wstążeczką błękitu...

Kilka chwil tylko dla mnie, dla myśli o niebieskich migdałach. Czas ma teraz smak i kolor zielonej herbaty. Cichuśko snuje jazzowe się snują. Żółcią goździków, stojących wazonie, rozświetlam oczy. A M. jest teraz w pociągu. Tak się cieszę na wspólne bycie do niedzieli :)

Z mojego okna widzę kolorowy namiot cyrkowy, rozłożony na placu targowym. Dziś odbędzie się występ. Nie lubię cyrku, jako dziecko też nie lubiłam. Męczył mnie zapach, smuciły umęczone zwierzęta, klownów też było mi żal, wydawali mi się niezbyt weseli...

Kupując na wyprzedaży "Przytulać kamienie" Januszewskiej, myślałam, że to lekka proza, do poczytania w czasie majówki dla odprężenia. A wymaga zatrzymania, refleksji, poukładania sobie kolejnych rozmów i myśli bohaterów, pochylenia nad "kamieniami" głównej bohaterki. Na pewno to książka warta przeczytania...

Maj się zaczął. Niech mai się pięknie...

Archiwum
statystyka