RSS
wtorek, 10 maja 2016
Drobiazgi...

Maj. A ja nie miałam natchnienia, by tu zajrzeć. A przecież tyle się działo. Majówka z M., wizyta w Soplicowie mym, spotkania i spacery, zachwyty i oczarowania, wreszcie skończona praca...

Świat pachnie bzami i rzepakami. Te pierwsze odurzają liliową nostalgią, z powodu tych drugich łzawią mi oczy i kicham. W złotych gwiazdkach mleczy oczy gubię i raduję się bielą stokrotek. Codziennie zatracam się w barwach odchodzącego słońca, delektuję się potem wieczornym spokojem i czekam na rozmowy gwiazd...

Niewiele czytam ostatnio, ale dziś wiedziona jakimś nagłym impulsem wybrałam się do biblioteki i wypożyczyłam kilka czytadeł...

W pracy starania o to, by dziewczynki z mojej klasy nie zabrano do placówki, tylko umieszczono w innej rodzinie zastępczej, bo w tej obecnej źle się dzieje, opiekunowie zaczęli pić. A w tym wszystkim nastoletnia dziewczyna, która potrzebuje zainteresowania, miłości i normalności. A ja nam takie poczucie, że nie potrzeby dziecka są tu najważniejsze, tylko procedury, opinie, przepisy, zdania różnych pań i panów ważnych. Dziś pisałam kolejną opinię i zastanawiam się: czy ktoś to czyta?

Teraz domowa cisza, zaokienny ptasi koncert, w oknie grzywy kasztanowców w kryzach białego kwiecia...

I tak sobie myślę, że może już czas na pożegnanie z tym miejscem...

Archiwum
statystyka