RSS
środa, 26 czerwca 2013
Drobiazgi...

Poranek w deszczu. Na oknie krople, jak firanka z diamentów. Zimne niebo, zimny wiatr. Po upałach przyjemna odmiana...

Mam dziś na później do pracy. Prowadzę normalne lekcje, kończę omawiać lekturę :) Dziś jeszcze jedna rada, kończę uzupełnianie dokumentów, zestawień zestawień itp. Na szczęście arkusze mam wypisane i świadectwa, uparcie odręcznie je wypisuję, piórem...

Aromat kawy. Zaprosiłam do niej Sade. Przypominam ją sobie. Za oknem niezwykle zielone drzewa. I tak sobie myślę, że kiedy kończy się rok szkolny, to jakby kończył się cały rok...

A na wakacje się cieszę. Polenię się, ocalę wieczory, spotkam się z bliskimi, poczytam, będę podróżować, cieszyć się swoim domem, smakami lata, beztroską, może nawet dłużej pośpię, będę spacerować, będę...i nie wiem, co jeszcze będę :)

Dobrej środy!

niedziela, 23 czerwca 2013
Mrucząco :)

Wczoraj chwila wytchnienia od gorąca przyszła po 20. Dopiero wtedy otworzyłam drzwi na balkon. Nie lubię upałów, tej lepkości, duchoty. Wolę umiarkowane temperatury. I zaczynam tęsknić za zapachem deszczu, tego letniego, ciepłego. Bezsenność natchniona gorącem odebrała przykrótkim snom zapach, kolor i lekkość...

To był bardzo trudny tydzień. Wystawiłam oceny, napisałam uzasadnienia, wypełniłam część dokumentów ( przede mną jeszcze arkusze i świadectwa do wypisania), uczestniczyłam w radach, cieszyłam się wynikami egzaminu. Świetnie udał się czwartkowy koncert, wykonawcy otrzymali owacje na stojąco :) W pełni zasłużone...

Coraz bliżej wakacje. Cieszę się na nie...

Szemrząca muzyka. Dźwięki przynoszą dobre myśli i spokój. Czas płynie powoli, lekko. Szeptami filiżanek naznaczam chwile...

W niedzielną sukienkę wplotły się kolorami poranne telefoniczne rozmowy z M.

Na polach czerwień maków aż po horyzont, krajki chabrów i rumianków, grzywy zbóż lekko pożółkły. Pachną ogrody aromatami trudnymi do zdefiniowania, ale jakże błogimi. Mam w wazonie ogrodowe goździki amarantowe i szkarłatne. uchylonym oknem złote słońce wchodzi i ciepłem muska moje bose stopy...

Prawie wakacyjna jestem. Nawet moje włosy są w większym nieładzie. Z lubością wpinam w uszy długie, zielone kolczyki. Znowu pachnę jasnozieloną kroplą perfum Green Tea. Mrużę oczy, patrzę na drzewa, oddycham błękitami nieba...

środa, 19 czerwca 2013
Drobiazgi...

Wciąż duszne powietrze. Fantastyczne niebo za oknem z zaróżowionymi puchatymi obłokami, szafirowymi smugami i lazurowym tłem. I lipy kwitną. A jak pachną, jak zachwycają miodową słodyczą. I maciejka dodaje wieczorom wdzięku. Uwielbiam czerwcowe świty i zmierzchy, to wyjątkowe światło, magiczne minuty w odcieniach błękitu, lawendy i pastelowych różowości...

Ostatnio jestem w jakimś niedoczasie. Wracam do siebie drogami dłuższymi o próby, rady, zebrania. Marzę o tym, by świat się zawęził do przestrzeni mojego domu...

Teraz spokój fado, smak czerwonej herbaty, dobrodziejstwo domu...

Czekam na księżyca piosenki złote...

poniedziałek, 10 czerwca 2013
Amulety...

Nieskończona ilość drobiazgów. Zwyczajnych. Kwiaty w wazonie, książka, uśmiech, wiersz Cwietajewej, pachnąca kąpiel, dobra herbata, ładnie polakierowane paznokcie, dom jak cały świat, tęcza za oknem, letni wieczór, w trawach lekki wiatr skrzypi...

Objawienia czerwca: liliowe zmierzchy, a potem confetti gwiazd złotych, zalane słońcem poranki, ptasie melodie zamiast budzika, zapach jaśminu słodko- gorzki, piwonie, łubiny, margerytki, irysy moje ukochane, akacje, zieloność drzew, marcepanowa biel kwiatów czarnego bzu, kwiaty dzikich róż i pierwsze truskawki słodkie, smakujące słońcem...

Zwykła miłość jest troską o zmieniony głos i zakatarzony nos...

Ciepła zaduma wieczoru, spokój w opuszkach palców, cisza, miękkie światło poszerzające przestrzeń otwartymi balkonu drzwiami...

Wracam do "Cacka", do ładnego świata...

niedziela, 09 czerwca 2013
Drobiazgi niedzielne...

Potrzebowałam pomilczeć. Nie, nie miałam ważnego powodu...

Przez chwilę życie było gdzie indziej: była bratowa z Małym, potem długi weekend z M., nadrabianie zaległości w pracy (ewaluacja), wyjazdy...

Wczoraj zrobiłam wielkie porządki domowe. Nie, nie ma w tym żadnego symbolu :) Okna wreszcie lśnią, firanki pachną świeżością. Pozbyłam się kilku durnostojek, wraz z kilkoma książkami- poczytajkami będą fantami na loterii, wyniosłam gazety na makulaturę, walczyłam z kurzem, pranie suszyłam na balkonie, bo słońce wreszcie wróciło...

Dziś prawie lato: motyle, ptaki, jasne niebo, szafranowe złoto pszczelich skrzydeł, zapach kwiatów. Mam w wazonie bukiet piwonii szkarłatnych, różowych i białych. Lubię piwonie i ich słodki zapach...

Jestem sobie przy kawie. M. ma zajęcia ze studentami. Moja dusza tęskni...

Spędzam czas, czytając " Cacko" Krystyny Sienkiewicz. Pozwalam, by świat dziś do mnie nie docierał :)

Dobrej niedzieli!

Archiwum
statystyka