RSS
niedziela, 30 sierpnia 2015
Wciąż w słońcu...

Ładna chwila- otwarte drzwi balkonowe, wrażenie, że lato chodzi po domu. Jest ciepło, pachnie skoszoną trawą i niebieści się niebo...

Kończy się czas cudnego nicnierobienia. Smakuję ostatnie wakacji chwile. Jeszcze nie liczę sekund, jeszcze nie mam oczu na baczność. Już obłaskawiam myśli o hałasie. Przygnębiająco działa na mnie powrót do pracy, to, że będę miała mało godzin...

Cicha niedziela. Słoneczniki w wazonie rozświetlają czas, przyjemny chłód dotyka, pachnie kawa, niespiesznie tyka zegar...

Cieszę się na dłuższe wieczory, na zapach wczesnej jesieni, na refleksy pastelowego słońca na rudziejących liściach, na impresję barw, malarskie poranki w mgiełkach, pajęczynowe woalki, aromaty świec, polarowe kocyki, smaki herbat, szelest kartek książek, które lada dzień nadejdą. Tak trochę wrzesień już wplatam we włosy...

A wczoraj tak pięknie złocił się księżyc...

Dziś chowam się za rzęsy wspomnień i wysyłam uśmiechnięte latawce myśli do M.

niedziela, 23 sierpnia 2015
Oczekiwaniem rozdzwonione chwile...

Niedziela w cekinowej sukni słońca, jasna i lśniąca, w roztańczonych lekkim wiatrem kolczykach liści, pulsująca oczekiwaniem na M., który właśnie w pociągu...

Na polach zamilkła pieśń kosiarzy, kasztanowce zielenią się rdzawo, a pustka bocianiego gniazda zapowiada coraz bliższy koniec wakacji...

Ocalam te resztki wakacyjnej wolności. I cieszę się na czas z M.

Okna rozjaśnione światłem, ciche dźwięki radiowego grania, lody o smaku miętowo- śmietankowym. Ilekroć je jem, przypominam sobie zdanie mojego bratanka: "Ciociu, wakacje są po to, żeby się bawić i jeść lody"...

Pięknej niedzieli!

piątek, 21 sierpnia 2015
Słów kilka wieczorem...

Księżyc jest jak cząstka pomarańczy, czerni się niebo, a wieczór pachnie czymś nieuchwytnym i trudnym do zdefiniowania. Za oknem świerszczowa orkiestra i lekki wiatr. W moim pokoju urokliwe żółte gladiole w wazonie i zmysłowy głos Anny Marii...

Dziś byłam w Soplicowie mym. Odwiedziłam grób rodziców, popatrzyłam na mój dawny dom z czerwonej cegły, na ulubione kasztanowce, jarzębiny, łąki, dolinkę, pagórek, z którego jest najpiękniejszy widok na zachodzące słońce. Nie przynależę już do tamtych miejsc, ale wciąż lubię myśleć o nich: moje...

A potem odwiedziłam ulubioną kuzynkę i jej mamę, siostrę mojego taty, która niedawno skończyła 81 lat. Dobry to był czas...

Końcówka wakacji. W poniedziałek zaczynam pracę. Najpierw poprawki, potem zebranie przedmiotowców, a potem jeszcze rada. A mnie się wydaje, że wakacje dopiero się rozpoczęły :)

Taki piękny ten sierpień, taki barwny. Słońce trochę złagodniało, upały nie doskwierają. Trwa ogrodów czas...

A księżyc taki złoty...

wtorek, 18 sierpnia 2015
Drobiazgi...

Popołudnie smakuje sorbetem truskawkowym, ma aromat zaparzonej ze świeżo zmielonych ziaren kawy, rozkołysane jest dźwiękami z płyty "Siesta3" i towarzyszy mu moja myśl o coraz bliższym końcu wakacji...

Za oknem gobelinowa zieleń drzew dotykanych wiatrem, łagodniejsze słońce, pożółkła trawa, idealnie błękitne niebo i kołująca nad dachami para bocianów...

Moja letnia kuchnia obfituje w lekkie dania: cukinia na różne sposoby, młoda fasolka, bób, chłodnik ogórkowy, bakłażany, pomidory. Dziś kupiłam pierwszy raz węgierki i poczułam się nieco jesiennie...

Ostatnie dni beztroski, letnich niezobowiązujących strojów, cygańskich kolczyków, płóciennych, kolorowych toreb, tenisówek i czasu bez czasu, rozpływania się w mrok, wieczorów lirycznych od świerszczy grania...

Może dlatego, że miniony rok szkolny był męczący i trudny, nie tęsknię za powrotem do pracy...

środa, 12 sierpnia 2015
Drobiazgi...

Dobre dni. Dni pod znakiem spotkań. Radość ze spotkania z moją Kumą, która przyleciała urlopować do rodziców. Rozmowy, śmiechy, grillowanie, spacery, wyprawa do Wielkiego Miasta, udane zakupy, przechadzka nadodrzańskim bulwarem, chłodzenie się przy fontannie, śpiewanie z radiem podczas powrotu do domu. Miękki czas...

A potem przyjazd M. I domowe, dobre chwile. W sobotę zaś byliśmy na weselnym przyjęciu córki przyjaciół. W pięknym, starym, nastrojowym zamku się gościliśmy. Miejsce z atmosferą i z atrakcjami, które tę atmosferę wzmacniają. Dziś M. wrócił do siebie, a ja chowam się przed upałem w domu...

Tęsknię za deszczem i za chłodem. Za oknem niebo jasne, a na nim ani jednej chmurki. Bezwietrznie. Upalnie...

Sierpień mija jeszcze szybciej niż lipiec. Upały sprawiają, że jeśli nie muszę, nie wychodzę z domu. Czytam. Z tych ostatnich książek warta upamiętnienia jest rzecz o Schulzu: "Schulz pod kluczem" Budzyńskiego...

Chłodzę się wodą z cytryną. Czekam na wieczór, wtedy da się poczuć odrobinę wytchnienia od tego niemiłosiernego gorąca. I dziś mają spadać gwiazdy :)

Archiwum
statystyka