RSS
środa, 28 października 2015
Drobiazgi...

Przepadłam na trochę. Mój baaardzo stary komputer przestał działać i musiałam zakupić nowy. Trochę to trwało, bo najpierw musiałam się poradzić znawców, potem podjąć decyzję, zamówić i poczekać na dostawę. Udało mi się go podłączyć, uruchomić i wreszcie mogę działać :) Mam Internet w telefonie, ale o ile przeglądanie stron jakoś się udaje, to pisanie nie bardzo, nawet w okularach. Ech...

Jesień rozpieszcza mnie barwami. Chadzam na spacery do ogrodu, a ten pod koniec października mieni się purpurami, żółciami, złotymi pomarańczami, rudościami. Jest jak z bajki. A jak cudnie ścieżki szeleszczą liśćmi opadłymi...

Ranki w welonach z mgieł, z niebem w różnych odcieniach niebieskiego i liliowego różu, z nikłym światłem ulicznych latarń, z zatartą linią starych drzew widzianych z okna...

Dziś mam na później do pracy. Jeszcze się cieszę ciszą, jeszcze mogę pic kawę małymi łykami, jeszcze otulam się ciepłem mojego domu...

Te dni to także spotkanie z moja Kumą kochaną, która na tydzień zjechała ze swojego emigracyjnego miasteczka. To rozmowy naznaczone jakąś jej rezygnacją, tęsknotą za tym, co tu...

Ostatnio w niedoczasie jestem. Sprawdzam prace i klasówki, przygotowuję się do swoich zajęć z oligo, czytam specjalistyczną literaturę, przygotowuję prezentację. I tak mało mnie w wieczorach....

piątek, 16 października 2015
Szeptem...

Mżawka za oknem. Wilgotnieją od niej trawy, liście, powietrze, kolory i włosy. Wracałam dziś z pracy z drobnym deszczem w dłoniach, mając nad głową aksamitny furkot ptasich gromad. Szarość wciąż płynie niebem...

Piątkowy przedwieczór. Czas na ciszę, na odpoczynek po całotygodniowym szkolnym hałasie. I dziś ta cisza jest muzyką. Świat pachnie jesienią...

Z niedosytu światła zapalam świeczki w swych witrażowych świecznikach, milczę nastrojowym jasnopomarańczowym światłem zapalonej na biurku lampki. Przyglądam się zapłakanym szybom, drżącym kroplom dżdżu, ogrzewam ręce filiżanką z gorącą herbatą z malin...

Z dnia zostało niewiele. Miękki mrok się skrada. Jeszcze jest szary, ale za chwilę atłasowym grafitem otuli świat. A ja lubię jesienne wieczory...

Powolne ruchy zegara w stronę spokoju. Kartkowanie nowego "Zwierciadła". Kostki gorzkiej czekolady. Miękkość rudego koca. I gdzieś między rzęsami błąkające się myśli o czułości...

środa, 14 października 2015
Drobiazgi...

Patrząc dziś na widok za oknem, można by odę do szarości napisać. Szare jest niebo, szare dymy nad kominami, szary deszcz siąpi, tworząc szarą zasłonę. A ja lubię szarość, pewnie dlatego kupiłam sobie jesienny paltocik w odcieniu "pieprz i sól". Bardzo gustowny, ładnie skrojony i taki mój...

Dziś moje święto. Zastanawiam się dlaczego właśnie w tym dniu jakoś szczególnie pismaki atakują nas nauczycieli. Lubię swój zawód, wybrałam go świadomie, nie jestem w nim z przypadku. Lubię swój przedmiot, swoich uczniów, choć czasem zdarza mi się na nich narzekać. Lubię uczyć, ale i się uczyć. Cieszę się, kiedy uda mi się kogoś przekonać, że warto czytać, warto się uczyć, marzyć, chcieć więcej. Cieszą mnie ciekawe prace, dyskusje, czasem odbiegające od tematu lekcji, ale ważne, bo życiowe. Cieszą sukcesy tych utalentowanych i tych, którzy mają różne dys-. Tak, na pewno są różni nauczyciele, tak jak są różni urzędnicy, lekarze, mechanicy itd. A wrzuca się nas do jednego worka...

Samotnia moja pachnie waniliową świecą. Pijemy sobie malinową herbatę z Niną Simone. Pomalowałam paznokcie, są teraz w rubinowym odcieniu. A wcześniej dobra rozmowa z bratem. Czekam na zdjęcia z występów bratanka, właśnie w szkole trwa przedstawienie :)

Wczesny wieczór. Namiętnie czytam "Turniej Cieni" Cherezińskiej i cieszę się końcówką wolnego dnia...

czwartek, 08 października 2015
Zanim noc wybiegnie...

Chłodne dni, wietrzne. Barwne dni. Brązy łamane pomarańczem, ochra, zgaszone zielenie, cynobry, cynamony, fiolety, odcienie gorzkiej czekolady. Coraz więcej liści w starym złocie, mosiądzu i szafranie, coraz więcej rudości i purpury w pejzażu. Płowieją trawy, suche liście szemrzą, lecą z drzew kasztany. Ilekroć idę z pracy po sprawunki, podnoszę kilka. Mam je w kieszeni, w torebce. Te świeżo wyłuskane piękne są i aksamitne w dotyku. Lubię je gładzić...

Dziś miałam tylko cztery lekcje. Przyjemnie jest szybko kończyć zajęcia, ale wolałabym mieć więcej godzin. Goły etat to i goła pensja. Trochę mnie to martwi...

W chwili zapadania zmierzchu, w szarej godzinie przyjemnie jest zapalić lampę i otulić dom aromatem cynamonowej świecy. Nie przepadam za górnym oświetleniem. To światło lampek jest miękkie, w ciepłym miodowym odcieniu...

Kocham książki i czytanie. Nie umiem czytać elektronicznych książek, nie umiem słuchać audiobooków. Lubię kartkować strony, słyszeć ich szelest, czuć zapach. Piszę to w związku z dzisiejszą lekcją, na której zbieraliśmy argumenty na temat: "Książka papierowa czy elektroniczna". Drugoklasiści opowiedzieli się za nowoczesnością :)

W wieczorny czas wplatam nostalgię jazzowych dźwięków, aromat karmelowej herbaty i subtelność liliowych marcinków...

wtorek, 06 października 2015
Drobiazgi...

Poranki są zimne, czasem utkane z batikowych mgieł, czasem zaróżowione smużkami wschodzącego słońca, jeszcze dość widne. Jednak październikowe słońce choć świeci dość ostro, to już świeci niżej...

Dziś wyjęłam ze skrzynki przeuroczą jesienną pocztówkę z przemiłymi słowami od mojego bratanka...

Zapach liści i dymu. Antratycowe niebo za oknem, ciepło kaloryferów, herbata z sokiem z czarnego bzu, moje ulubione marcinki w wazonie. W październikowym wianku skrzydlate liście wielobarwne, migotliwe światło, pożółkłe trawy splecione w zbyt ciasne warkocze...

Pierwsze dźwięki jesieni: melodie gęsich kluczy, szelest liści pod stopami, samotny świerszcz gdzieś pod parapetem i Kate Bush w moim pokoju...

Weekend z M. Piątkowy wieczór w filharmonii. Domowa sobota i spacer jesienny w aleje, z miedziorytami kopuł kasztanowców nad głową, zbieraniem kasztanów, wieczornym migotaniem świec i purpurą wina...

W odpowiedzi na list, w którym napisałam o błędzie w "Narzeczonej Schulza", otrzymałam od redakcji WL lakoniczne podziękowanie za czujność. Co z błędem?

Archiwum
statystyka